poniedziałek, 23 marca 2020

"Córka gliniarza" Kristen Ashley


W tym trudnym czasie trafiła do mnie kolejna książka Kirsten Ashley, rozpoczynająca nowy u nas w Polsce cykl "Rock Chick". W oryginale są to książki napisane przed cyklem "Tajemniczy mężczyzna", który ukazywał się ostatnio nakładem Wydawnictwa Akurat.

Autorka ma swój specyficzny styl pisania i prowadzenia fabuły, który albo się pokocha, albo znienawidzi. Dlatego też, jeśli już ktoś miał styczność z książkami Ashley i nie przypadły mu one do gustu, nie ma co liczyć, że tym razem będzie inaczej.

Indy to lekko szalona dziewczyna, dla której wpakowanie się w tarapaty to chleb powszedni. Tym razem jednak okazują się one większe niż zazwyczaj. Na jej życie nastaje pewien gangster, któremu zaginęły niezwykle kosztowne brylanty. I choć dziewczyna w zasadzie nie miała z tym nic wspólnego, to nagle strzelają do niej, porywają ją, wybuchają przy niej samochody.... czyli standard jak na książki autorki.

Posprzątaniem tego bałaganu w jaki wpakowała się Indy postanawia zając się Lee, jej wieloletni przyjaciel i wielka miłość z lat młodzieńczych. Mężczyzna w książkach Ashley to musi być macho w stu procentach i tutaj niewątpliwie też taki okaz mamy. Szef agencji detektywistycznej, charyzmatyczny, niebezpieczny, seksowny - oto właśnie jest Lee Nightingal. Indy jednak nie jest typem uległej, wątłej kobiety, więc jak możecie się spodziewać będzie się działo.

Jak już nie raz podkreślałam, lubię w książkach innowacyjność. I tak, jak moje pierwsze spotkanie z autorką przy okazji "Tajemniczego mężczyzny", to było wielkie wow, tak teraz już mnie nic nie zdziwiło w fabule książki. Mimo wszystko, była to historia dobra do tego, aby oderwać się od rzeczywistości, aby zapomnieć o problemach świata codziennego, dać się porwać szalonej jeździe jak na rollercoasterze.

Nie wiem czy równie pozytywnie podejdę do kolejnych powieści autorki, gdyż wszystkie, które do tej pory czytałam są do siebie mocno podobne. Różnice jakie Ashley wprowadza do swoich historii, przejawiają się głownie na charakterach bohaterów. Jednych lubi się bardziej, innych mniej. (Indy jest zdecydowanie do polubienia. Lee też, choć jak dla mnie było go za mało w tej opowieści.) Jednak boję się, że przy kolejnych książkach nie będę już w stanie odróżnić które porwanie, który wybuch i która strzelanina, dotyczyła której z bohaterek. 

Ale jak na razie się nie zrażam i wystawiam ocenę 5/6 dla "Córki gliniarza"

środa, 16 października 2019

"Księżniczka i tajny agent" Nora Roberts

Jest taki nurt w literaturze romansowej, który przynajmniej jednego z bohaterów czyni następcą tronu w wymyślonym księstwie. Najczęściej są to książki pisane w Stanach Zjednoczonych, a księstwo jest ulokowane gdzieś na Bałkanach, lub wciśnięte między dwa duże państwa - jak Francja i Hiszpania. Znana jestem już z tego że geografia to mój konik. Więc z tyłu głowy głośno woła do mnie rozsądek, że nie da się wcisnąć państwa, tam gdzie go nie ma. Zazwyczaj jednak nie przeszkadza to, dobrze mi się bawić, przy czytaniu takich baśniowych powieści.

"Księżniczka i tajny agent" to wznowienie powieści Nory Roberts wcześniej wydanej pod tytułem "Czas niepamięci". Opowiada historię księżniczki Gabriell, która ucieka z rąk porywaczy, ale traci pamięć. Reeve MacGee  były policjant i agent rządowy, pochodzący ze Stanów Zjednoczonych, zostaje poproszony o ciągłą opiekę nad księżniczką, na wypadek gdyby porywacze jeszcze raz spróbowali swoich sił, lub postanowili pozbyć się jedynego świadka ich przestępstwa.

Fabuła i intryga w tej powieści może nie jest zbytnio skomplikowana. Nie ma w niej też scen mrożących krew w żyłach. Najciekawsze co tutaj spotykamy to kreacje naszych bohaterów. Autorka w doskonały sposób przedstawia nam zwłaszcza rys charakterologiczny księżniczki. Poznajemy ją w tym samym czasie, kiedy ona na nowo odkrywa jaką jest osobą. Jej rozterki związane z brakiem wspomnień, jej obawy i przemyślenia są na prawdę warte uwagi. To własnie dzięki tej postaci, oraz przeuroczym braciom, którzy będą  bohaterami kolejnych części cyklu "Księstwo Cordiny", ta książka jest godna polecenia. 

Jest to powieść, która delikatnie trąci starym dobrym Harlequinem, więc miłośniczki romansów nie powinny poczuć się rozczarowane.

wtorek, 8 października 2019

"Gdybyś tu był" Renee Carlino


Trudno mi będzie napisać cokolwiek o tej książce, bez zdradzania bardzo ważnych elementów jej fabuły. Ale z drugiej strony myślę, że osoby, które po nią sięgną powinny wiedzieć czego mają się spodziewać. 

A nie chodzi tutaj o drobnostkę. 

Adam i Charlotte spotykają się przypadkiem na ulicy. Przeżywają romantyczną przygodę, pełną uniesień, romantycznych gestów, słów jak z bajki. Nad ranem jednak wszystko się zmienia. Szczęście i radość rozwiewa się wraz z nastaniem kolejnego dnia. Charlotte postanawia żyć dalej i gdy wreszcie powoli układa sobie relacje z nowym chłopakiem, dowiaduje się, co tak na prawdę przytrafiło się Adamowi.

Okazuje się, że mężczyzna jest chory na raka mózgu. Jego dni są policzone, a ten czas gdy spotkali się pierwszy raz był szczególnie trudny, ze względu na jego problemy z pamięcią krótkotrwałą. 

Początkowo ta historia to lekka komedia. Zabawne perypetie współlokatorki Charlotte, złośliwości jakimi obrzuca się bohaterka ze swoim bratem. Trochę zabawne nawet są jej wspomnienia związane z dotychczasowymi związkami. Ale nagle wszystko staje się nieważne. Pojawia się choroba i groza nadchodzącej śmierci. I choć Adam do swojej sytuacji podchodzi w wyjątkowy sposób, biorąc od życia wszystko, co jeszcze jest w stanie wyszarpać. To jednak smutek i łzy czają się tuż za rogiem, tylko patrząc kiedy nas dopadną.

W gruncie rzeczy ta powieść niesie jednak bardzo pozytywne przesłanie. Mówi nam, że życie nie kończy się na śmierci ukochanej osoby. Zrywa z etosem typowego romansu, gdzie zakochani żyją długo i szczęśliwie. Pokazuje, że nawet jeśli wymarzone zakończenie nie dojdzie do skutku, to jednak i tak można być szczęśliwym.

"Gdybyś tu był" nie jest więc typowym romansem. Aspiruje do książki z przesłaniem, choć utrzymana jest w konwencji romansu (sympatyczni bohaterowie, wątki humorystyczne, lekkie pióro). Wszyscy, którzy lubią od  czasu do czasu się posmucić myślę że będą bardzo zadowoleni z lektury.




czwartek, 26 września 2019

"Kusząca pomyłka" Vi Keeland

Vi Keeland jest już mi znana od dawna. Opisywałam tutaj jej powieść  "Tylko twój", którą uważam za niezbyt udaną. "Kusząca pomyłka" natomiast okazała się być książką w stu procentach spełniającą moje oczekiwania.

Po pierwsze jednak, nie wierzcie w blurba. Wprowadza on trochę nieporozumień. Owszem Rachel i Cain spotykają się po raz w pierwszy w barze, gdzie dziewczyna mówi mu co myśli na temat zdradzania żony, ale szybko okazuje się, że to wszystko jest po prostu zwykłą pomyłką. I Rachel nakrzyczała na niewłaściwego faceta.

Nie byłoby sprawy, gdyby nie to że wkrótce spotykają się ponownie. Tym razem na uczelni. On jest profesorem, ona jego nową asystentką. On ceni sobie punktualność, ona przychodzi mocno spóźniona na pierwszy wykład. Ale Cain po bliższym poznaniu okaże się bohaterem wręcz cudownym. Ja jestem zauroczona nim totalnie. 

W tej książce mamy trochę potyczek słownych, trochę wzajemnego przyciągania, tajemnicę z przeszłości, odrobinę erotyki, ale tak bez przesady. Czyli wszystko co w dobrym romansie powinno się znaleźć.

Bardzo podobał mi się wątek wiary i Bożej Opatrzności, który autorka bardzo zgrabnie wplotła w fabułę. Wcale nie przesadzając w żadną stronę. Zrobiła to bardzo subtelnie i z wyczuciem. A przy okazji wytłumaczyła pewne okoliczności, które w normalnym życiu raczej nie miałyby prawa się wydarzyć.

Szczerze mogę polecić tę książkę, jak i inne powieści tej autorki takie jak "Gracz", "Walka" czy "Bossman".

środa, 18 września 2019

"Seksowny kłamca" Christina Lauren


Czwarta część cyklu Wild Seasons.

Gdy już szczęśliwy finał osiągnęły miłosne historie trzech przyjaciółek , które wybrały się na szaloną wycieczkę do Vegas, wydawałoby się, że już nic nowego w tej serii nie da się napisać. Nie zapominajmy jednak o London - współlokatorce Loli, która przez karty wszystkich tomów przewija się jako postać całkowicie drugoplanowa.

W tej książce poznajemy bliżej tę nieposkromioną surferkę. Dowiadujemy się o jej niezbyt radosnym poprzednim związku, jej niepewności i lękach związanych z podjęciem dorosłego życia. Pomocny w przełamaniu jej oporów okaże się ktoś, kto wcale na pierwszy rzut oka nie wygląda na gotowego aby się ustatkować. 

Luke to nałogowy podrywacz. Jego telefon co kilkanaście sekund rozbrzmiewa sygnałem przychodzącej wiadomości. Większość przychodzi od dziewczyn z którymi Luke już kiedyś się spotykał, lub z którymi ma dopiero plan rozpocząć krótką, niezobowiązującą, erotyczną przygodę. 

Jest to więc idealny kandydat na związek bez zobowiązań. A London zobowiązań boi się jak ognia. Już raz się zaangażowała i sparzyła, więc teraz lepiej dmuchać na zimne.

Sytuacja zaczyna się komplikować gdy okazuje się, że Luke nie jest całkiem nieznaną nam-czytelnikom osobą. To jest ten Luke, z którym Mia (bohaterka części pierwszej cyklu) była w długotrwałym związku. Przyjaciel z dzieciństwa i towarzysz młodzieńczych wygłupów wszystkich trzech przyjaciółek, o których czytaliśmy do tej pory.

Czym bardziej poważnie zaczyna on traktować London, tym bardziej ona stara się go od siebie odsunąć. Choć nie do końca jej to wychodzi.

Nie jest to moja ulubiona część cyklu. Ale też i nie jest jakoś szczególnie zła. Książka do przeczytania dla rozrywki. 

środa, 28 sierpnia 2019

"Połączyły ich gwiazdy" Minnie Darke

Znacie film "To właśnie miłość"? Jest to jedna z moich ulubionych komedii romantycznych. Opisująca kilka z pozoru ze sobą nie związanych wątków, które jednak przeplatają się pomiędzy sobą tworząc pewną całość. Książka Minnie Darke w takiej właśnie konwencji została napisana i właśnie tym mnie zachwyciła.

Justine i Nick poznali się jako dzieci, lecz ich drogi się rozeszły. Ponowne spotkanie po latach to jak znak prosto z nieba. Ale Nick chyba nie do końca właściwie odczytuje sygnały. Dlatego też Justine postanawia pomóc mu w wykonaniu pierwszego kroku i ingeruje w horoskop publikowany w gazecie, w której pracuje. Zmiany dokonane przez dziewczynę mają skłonić Nicka do podjęcia właściwych decyzji. Niestety nie wszystko idzie zgodnie z planem.

Książka "Połączyły ich gwiazdy" to nie tylko historia głównych bohaterów. To również kilkanaście wspaniałych epizodów, które opisują jak wymyślone przez Justine horoskopy wpłynęły na życie innych ludzi. Autorka fantastycznie powiązała ze sobą kolejne historie, pokazując, że na nasz los rzutują nie tylko nasze własne wybory, ale także decyzje innych osób, czasem nawet tych którzy są z nami zupełnie niezwiązani.

Spotkałam się z opiniami, że książce tej czegoś brakuje. Ale jak dla mnie jest ona idealna. Nie ma w niej nadmiernej erotyki, nie ma wzruszeń wyciskających łez, nie ma tragicznych wydarzeń mrożących krew w żyłach. Pokazuje ona niby całkiem normalne życie przeciętnych ludzi. Jednak tak wiele w niej ciepła, dużo humoru, odrobina bezpretensjonalności, wspaniałe kreacje bohaterów, niepowtarzalna atmosfera. Do tego miejscem akcji jest Australia, a ja uwielbiam książki, które dzieją się w odległych krajach.

Cóż więcej potrzeba? Dla mnie już nic. Gorąco polecam. 

środa, 17 lipca 2019

"Nowa Ewa. Początek" Giovanna i Tom Fletcher


Wyobraźcie sobie świat, w którym kobieta jest wymierającym gatunkiem. Jak zachowywać będzie się cywilizacja, która nieuchronnie zmierza ku swojemu upadkowi?  Czy jedna osoba może być nadzieją na ratunek dla całego świata?

Pewnego dnia na świat przestały przychodzić dziewczynki. Przez lata, czym więcej rodziło się chłopców, tym podejmowano coraz bardziej rozpaczliwe próby poczęcia żeńskiego potomka. Po pięćdziesięciu latach takiej sytuacji, na świat przychodzi Ewa. Szybko staje się ona symbolem, nadzieją dla całej ludzkości. Otoczona opieką i ochroną przez Organizację Zwalczania Zagłady, żyje ona w wieży, w świecie sztucznie wykreowanym przez jej opiekunów, nie mając pojęcia o realiach panujących na Ziemi. A jakie są te realia? Autorzy, których targetem czytelniczym jest młodzież dość delikatnie opisali świat tej dystopii. Ja osobiście dużo bardziej drastycznie wyobrażam sobie życie w świecie, który w zasadzie nie ma przyszłości. Ale rozumiem zabieg nie wdawania się w niektóre szczegóły.

Ewa ma jedną przyjaciółkę. Jest nią jej rówieśnica Holly. Skąd się ona wzięła? Holly to cud nauki. To coś jakby hologram. Do jej istnienia jednak potrzebny jest pilot, który kieruje gestami, słowami i zachowaniem wirtualnej dziewczyny. Jednym z takich pilotów jest Bram. Spotkanie Ewy i Brama w świecie rzeczywistym, które wynikło z dramatycznych wydarzeń rozgrywających się w wieży doprowadzi do początku zmian jakie zajdą w życiu dziewczyny.

Książkę czytało mi się bardzo szybko i miło, ale miała swoje wady. Wiem, że przeznaczona jest ona dla trochę młodszego czytelnika niż ja. Ale nie oszukujmy się, młodzi ludzie wcale nie są tak naiwni, jak nam oldboyom się wydaje. Oni też zauważą jak wiele uproszczeń przemycili autorzy w fabułę swojej powieści. Jak bardzo zbagatelizowali problem, który tak na prawdę jest jedynie wierzchołkiem góry lodowej. Jak bardzo pogubili się w niuansach, które sami stworzyli.

Na temat drobiazgów, które mi się w tej książce nie podobały mogłabym pisać wiele. Ale nie będę, gdyż ogólne jej wrażenie nie było wcale aż tak złe. Ta historia po prostu mnie zaciekawiła i na pewno przeczytam o dalszych losach Ewy i Brama. Po prostu chcę wiedzieć co dalej się wydarzy. Pomimo tego, że spodziewam się więcej takich niedorzeczności jakie były w tomie pierwszym.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...