środa, 30 listopada 2016

"Zatoka westchnień" Nora Roberts


Drugi tom cyklu "Strażnicy" (ang. "Guardians Trylogy")

Bohaterowie znani nam już z książki "Gwiazdy fortuny" przenoszą się na Capri, gdzie za zadanie mają odnaleźć drugą z gwiazd. Tym razem główną rolę w poszukiwaniach odegra syrena Annika. Jednak zanim dotrą do tytułowej Zatoki westchnień, czekać ich będzie walka z siłami złej Nerezzy, dużo ćwiczeń i doskonalenia się w walce, a także odrobina relaksu przy koktajlach Bellini i  namiętny romans Anniki i Sawyera.

Nora Roberts bardzo konsekwentnie trzyma się kanwy wypracowanej w pierwszym tomie. Ta powieść, tak jak poprzednia napisana jest w podobnym stylu i w podobnym tempie akcji. Mamy momenty wyciszenia, gdzie czytamy dokładne opisy przygotowywania posiłków, a w następnym rozdziale toczymy podwodną bitwę z najemcami Nerezzy. 

Trochę nietypowy wydaje się być romans człowieka z syreną, pewne sceny wzbudziły moje zadziwienie i nie do końca zyskały aprobatę w mojej wyobraźni, ale opisy rodzącego się uczucia między nimi były na prawdę urocze, a momentami wręcz zabawne. Prostolinijna, do bólu szczera i bardzo emocjonalna Annika nie zawsze wie co należy przemilczeć w świecie śmiertelników. Wprawia tym Sawyera w zażenowanie, ale Podróżnik po męsku potrafi się z tym uporać.

Trzecia, ostatnia cześć przede mną. Ciepły, śródziemnomorski klimat zmienimy na chłodną Irlandię. Już nie mogę się doczekać.



wtorek, 29 listopada 2016

"Rycerz i panna" Helen Dickson


Niestety nie nauczyłam się jeszcze trzy razy sprawdzić autora, nim kupię książkę, zwłaszcza taką z wydawnictwa Harlequin. A niestety nie wszystkich pisarzy z czarnej listy jestem wstanie zapamiętać. Tak właśnie zdarzyło się z tą książką. 

Helen Dickson poznałam już blisko dwa lata temu przy okazji jej romansu "Kapitan i córka pirata" i bardzo źle odebrałam. Niestety o "Rycerzu i pannie" nie mogę się ani trochę lepiej wypowiedzieć.

Czas i miejsce akcji tej powieści to Anglia XV wieku. Guy po latach wojaczki, przyjeżdża do swojego zamku objąć spadek po ojcu i poszukać sobie żony. Przypadkiem spotyka Jane, córkę kupca, która oczarowuje go od pierwszego wejrzenia. Nie chce on jednak piękną dziewczynę pojąć za żonę, lecz uczynić swoją nałożnicą. Gdy jego plany ujrzą światło dzienne postąpi jednak honorowo i zaproponuje ślub zhańbionej dziewczynie.

Tym razem na prawdę trudno było mi dokończyć powieść Pani Dickson. Nie zainteresował mnie temat, nie było egzotycznych krajów, nie było ciekawej fabuły. A emocje tak jak w przypadku wcześniej wspominanej pozycji były tak samo bezsensowne. Styl wcale nie lepszy, choć przyznaję że tutaj nie przeszkadzał mi tak bardzo jak sama fabuła, która kompletnie do mnie nie przemówiła.

Postaram się, na przyszłość zapamiętać nazwisko tej Pani i więcej nie wracać do jej romansów historycznych.

poniedziałek, 28 listopada 2016

"Córka handlarza jedwabiem" Dinah Jefferies


Książka Dinah Jefferies rozpoczyna się od krótkiego rysu historycznego Wietnamu. Jest to bardzo pomocne przy lekturze, gdyż opowieść ta rozgrywa się na tle wydarzeń historycznych, o których my Europejczycy nie uczymy się z taką dokładnością na lekcjach historii.

Zmierzch panowania francuskiego w Wietnamie, początek wojny między komunistami a republiką wspieraną przez Stany Zjednoczone. Nicole to metyska - po ojcu Francuska, po matce Wietnamka. Poznajemy ją, gdy obchodzi swoje osiemnaste urodziny - po tym dniu wiele zmieni się w jej życiu. Przekazany jej zostanie do prowadzenia sklep z jedwabiem, pozna przystojnego tajemniczego Marka, dowie się o politycznych intrygach targających jej ojczyzną.

W trakcie lektury wielokrotnie zastanawiałam się ile lat ma autorka i do tej pory nie mogę uwierzyć, że nie jest to nastolatka. Powieść przez nią napisana jest bardzo nierówna, rozchwiana,  pełna sprzeczności, w sposób własnie taki jak na trudne sytuacje patrzą ludzie bardzo młodzi. Fakt, że opisana jest ona oczami osiemnastoletniej dziewczyny, nie usprawiedliwia w tym przypadku formy, jaką posłużyła się autorka. A problemy w niej poruszone są bardzo trudne - dyskryminacja rasowa, zaślepienie ideowe, wojna, odrzucenie, szukanie słuszności w zdradzie i morderstwie. Wydaje mi się, że autorka nie udźwignęła wagi tych tematów.

Ale nie o tym zawsze pisze na tym blogu. Teraz kilka słów o romansie. Nicole w tej historii spotyka dwóch mężczyzn, którzy stoją po przeciwnych stronach barykady. Obydwaj potrzebują dziewczyny do swoich celów, nie koniecznie związanych z uczuciami. Któremu z nich będzie ona mogła zaufać? Który okaże się godzien jej uwagi? Ja nie pokochałam żadnego z nich. Do końca im nie ufałam. Nicole to dziewczyna z sercem na dłoni. Bardzo potrzebująca miłości i akceptacji. Czy dobrze skończy się jej historia, musicie przekonać się sami.

I choć wydawało by się, że powieść rozgrywająca się w Wietnamie to będzie dla mnie coś idealnego, trochę zawiodłam się na książce. Wiem, że potraktowałam ją bardzo surowo, ale miałam wobec niej olbrzymie oczekiwania. Szkoda. Muszę spróbować jeszcze "Żony plantatora herbaty" tej samej autorki. Może w tym wypadku będzie lepiej.

wtorek, 15 listopada 2016

"Skaza" Cecelia Ahern


Walka z bezdusznym systemem i gorąca miłość, konspiracja i budzące się namiętności, starcie młodzieńczego entuzjazmu z politycznym wyrachowaniem. Ukarana przez bezduszny Trybunał, 17-letnia Celestine, zostaje ikoną rewolucji zmierzającej do obalenia rządów ludzi, którym się wydaje, że mają prawo narzucać społeczeństwu swoje moralne i obyczajowe dogmaty. Choć napiętnowana Skazą, razem z ukochanym Carrickiem podejmuje walkę o powrót jej świata do normalności

Tak opisuje książkę wydawca, ale to zbyt wiele powiedziane, a jednocześnie zbyt mało. To krótkie streszczenie zdradza czytelnikowi prawie całą fabułę pierwszej części cyklu, nie wspominając ani słowem o tym jaka ta książka tak na prawdę będzie. A jej siła wcale nie tkwi w fabule. 

Pomysł ogólnie jest dość sztampowy. Młoda dziewczyna występuje przeciw niesprawiedliwym regułom panującym w jej świecie; dwóch chłopaków - z jednym łączy ją wieloletnia przyjaźń, pierwsza miłość, wspólne wspomnienia; oraz ten drugi, który rozumie wielkie zmiany jakie dokonują się w ich życiu. Znamy to? Oczywiście! Nie zastanawiając się długo mogę wymienić kilka książek opartych na tym schemacie - "Igrzyska śmierci', "Rywalki", "Talon", "Ognisty pocałunek".

Czym  w takim razie wyróżnia się powieść Ahern? Przede wszystkim doskonałym stylem. Napisana jest bardzo dobrze, wszystkie futurystyczne pomysły wyjaśnione są z sensem i logicznie. Może, miejscami wkradło się autorce kilka naiwności, ale nie zapominajmy, że książka przeznaczona jest dla młodzieży i można przymknąć oko na pewne sprawy. Ponadto "Skaza" to prawdziwa emocjonalna bomba. Ja czytałam ją do późnych godzin nocnych nie mogąc się oderwać od lektury, przeżywając strach, ból i upokorzenie bohaterki prawie równie mocno co ona sama. Bezsilność w walce z niesprawiedliwością to coś, co zawsze bardzo mocno mnie porusza, a tutaj przedstawione to zostało doskonale, dlatego z całego serca kibicuję nastoletniej Celestine i już nie mogę doczekać się kolejnych części, aby przekonać się jak zakończy się ta historia.

sobota, 12 listopada 2016

"W szwajcarskim zamku" Maya Blake


Pisałam już kiedyś o lepszych i gorszych harlequinach, nie wspomniałam jeszcze o tych naprawdę złych, a takich niestety też jest sporo i mogą one kosztować czytelniczkę wiele nerwów i irytacji.

Ja na takiego potworka natknęłam się ostatnio w postaci książki autorstwa Mayi  Blake. Ana wzięta modelka zostaje oskarżona o posiadanie narkotyków w swoim inhalatorze. Ponieważ jest twarzą wziętej firmy jubilerskiej, Bastien jej właściciel udaje się na rozprawę, żeby przekonać się osobiście o przebiegu sprawy. Wpłaca za dziewczynę kaucję, ale musi wziąć za jej czyny pełną odpowiedzialność. Kilka najbliższych dni będzie więc skazany na jej towarzystwo. 

Na pierwszy rzut oka nic takiego nadzwyczajnego, ale w miarę czytania oczy otwierać się nam będą coraz szerzej z powodu kolejnych niedorzeczności. To że dziewczyna jest dziewicą nie zdziwiło mnie aż tak bardzo -  wszak to harlequin, ale jej analfabetyzm już mocno mną wstrząsnął. Wiem, że to ostatnio modny motyw, ale bez przesady. Ana nie umie czytać i pisać bo matka nie uważała że będzie jej to kiedykolwiek potrzebne. Dziewczyna więc nie może przeczytać swojego nowego kontraktu, nie może zapoznać się z artykułami w brukowcach, ale posiada laptop, na którym.... no właśnie nie wiem co ona na tym laptopie robi. Chyba gra w gry przeznaczone dla dzieci do lat 6.

Dodajmy do tego luksusowe prywatne samoloty, przejażdżki konne u podnóża szwajcarskiego zamku, chwile zapomnienia na jachcie i ojca naukowca przebywającego w amazońskiej dżungli.

Doczytałam do końca. Ale nikomu nie polecam.

środa, 26 października 2016

"Kim jest ta dziewczyna?" Mhairi McFarlane


Ta książka jest zdecydowanie niebanalna. I choć cała opisana w niej historia nie jest ani mrożąca krew w żyłach, ani nie gwarantuje mocnych porywów namiętności, ani też nie jest wybitnie ponadczasowa, ja nie mogłam się od niej oderwać ani na chwilę.

Edie po Okropnej Ślubnej Katastrofie - kiedy to zostaje przyłapana przez Panią Młodą na całowaniu sią z Panem Młodym, nie może pokazać się w swojej pracy - wszak wszyscy głowni bohaterowie skandalu pracują w jednej firmie. Szef postanawia więc powierzyć jej zadanie specjalne. Ma udać się do Nottingham - swojego rodzinnego miasta i tam napisać biografię znanego aktora jako jego ghostwriter. 

Jednak jej koszmar tak łatwo nie daje o sobie zapomnieć - prześladowanie na Facebooku, Instagramie i Twitterze zmusza ją do całkowitego odcięcia się od mediów społecznościowych. A najgorsze jeszcze ciągle przed nią.

Najbardziej podobało mi się w tej książce, że nie ma w niej utartych schematów. Przyjaciel gej nie jest jedyną osobą godną zaufania. Surowy szef nie jest bezdusznym chamem, a hollywoodzki gwiazdor nie jest pewnym siebie playboyem. Sprawia to, że historia jest bardziej wiarygodna. Postacie drugoplanowe to również mocna strona książki Mhairi McFarlane. Choć jest ich wiele, każda przykuwa uwagę czytelnika - ubogaca całą opisaną historię, wzbudza emocje (choć nie zawsze pozytywne).

Wątek romantyczny, który jest dla mnie zawsze najbardziej interesujący, nie jest tutaj najbardziej wyeksponowany, ale wszystkie poboczne problemy są bardzo ciekawie przedstawione. A na brak romansu też nie będziemy mogli narzekać.


Coś o wadach? Autorka trochę mieszała z wiekiem bohaterów. Albo ja nie wszystko zrozumiałam, albo nie mogła się zdecydować ile Edie ma mieć lat.


No i zakończenie. Czy było wadliwe? Chyba nie. Ale to "chyba" tak niepewnie mówię. Jest takie może otwarte, może nie. Każdy może zinterpretować je jak chce.

Podsumowując - polecam. Ja ponad 500 stron w papierku połknęłam w jeden dzień. I na prawdę dobrze się bawiłam przy lekturze.


wtorek, 18 października 2016

"Honey i włóczęga" Joan Johnston

Pierwsza część cyklu Hawk's Way

Czasem nachodzi mnie ochota na romans typu harlequin. Zazwyczaj ma to miejsce, gdy mam chandrę, gdy jestem zmęczona, gdy wcześniej czytałam coś bardzo wymagającego. Lubię wtedy sięgnąć po książkę, którą przeczytam w jeden wieczór, od której nie będę się mogła oderwać, i nie będzie ona ode mnie wymagać skupienia i zbytniej uwagi.

I wbrew temu co niektórzy z was uważają, są lepsze i gorsze harlequiny, nie tylko te beznadziejne. Niestety "Honey i włóczęga" ma średnie loty w tej kategorii.

Natknęłam się na tę pozycję autorstwa Joan Johnston przy okazji mojej fascynacji klimatem Indian Ameryki Północnej ( w tym samym czasie czytałam również wcześniej już opisany "Rezerwat miłości" Rebecki Winters). Honey to wdowa wychowująca samotnie syna i prowadząca ranczo w Teksasie. Pewnego dnia poznaje Jesse'a który zatrudnia się u niej jako pomocnik. Jego indiańskie pochodzenie i wędrowny tryb życia czyni go podejrzanym osobnikiem, ale kobieta postanawia zaryzykować i poddać się porywom ciała.

Nie ma w tej książce niczego specjalnego. Jest dość schematyczna i mało oryginalna. Do tego całkiem bogata w typowo harlequinowe potworki typu elektryczny dotyk, miękkie kolana i  pocałunki odbierające świadomość. Do tego wątek pozaromansowy jest też mocno naciągany -krwiożerczy złodzieje bydła i te sprawy.

Ale na pocieszenie powiem, że czytałam znacznie gorsze pozycje tego typu, więc dla rozluźnienia zawsze można połknąć w jeden wieczór. Nie pozostawi skazy na psychice a rozproszy nudę.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...