piątek, 13 stycznia 2017

"Niepokorna" Madeline Sheehan


Na prawdę dawno już nie czytałam tak złej książki. Chociaż nie tyle książka jest zła co historia w niej opisana. Wszak nie rozchodzi mi się wcale o styl pisarski Madeline Sheehan. Aż żal, że nie napisała ona czegoś zupełnie innego.

Nie będę opisywać wam fabuły tego dzieła, gdyż na prawdę szkoda czasu i energii. Napiszę jedynie dla przestrogi, o tym co tak bardzo mną wzburzyło. Mam nadzieję, że tym samym ustrzegę czytelniczki o tolerancji zbliżonej do mojej przed męczarnią z tą książką.

Po pierwsze Deuce. Nasz romantyczny bohater - męski, charyzmatyczny, zabujczo przystojny - tak widzi go Eva. Ja widzę gangstera, który kazał zamordować swojego ojca, który dobiera się do szesnastoletniej dziewczyny, który handluje bronią, pije, ćpa i posuwa dziwki.

Eva - romantyczka, która od najmłodszych lat uważa, że Deuce to sens jej życia; naturalnie piękna, pewna siebie, inteligenta - tak opisuje ją autorka. Ja widzę głupią puszczalską, która nie potrafi być wierna ani swojej wielkiej miłości, ani swojemu mężowi, ani swoim przekonaniom.

Rozumiem, że język książki jest stylizowany na rzeczywiście używany w środowisku w którym rozgrywa się akcja, ale skoro targetem czytelniczym tej historii są kobiety, myślę że należałoby ograniczyć wulgaryzmy kierowane pod adresem tej płci. Mnie osobiście bolało to, że określenie "suka" było wręcz czułym sformułowaniem, nie wspominając o "cipach" i "kurwach".

Kolejna sprawa to różnica wieku naszych bohaterów - osiemnaście lat. Samo to może wcale nie być wadą. Znam czytelniczki, które lubią właśnie taki układ pomiędzy kochankami. Jednak nie oszukujmy się, nikt z nas nie chce sobie wyobrazić co robiła ona w wieku pięciu lat, gdy on miał dwadzieścia trzy. Nie chcemy też widzieć ich pierwszego spotkania właśnie w takim okresie ich życia wiedząc, że za kilka lat będą namiętnymi kochankami.

Kolejna sprawa to bohaterowie drugoplanowi, którzy nie są nic lepsi od tych z pierwszego planu. Kobiety które biorą udział w orgiach, mężczyźni, którzy zdradzają żony, ojciec, który wybiera dla córki męża psychopatę. Prawdziwa patologia.

I jak tutaj utożsamiać się z bohaterami? Jak z zapartym tchem śledzić opisywaną historię. Z niepokojem dowiedziałam się, że jest już druga część tego dzieła, tym razem o córce Deuce'a. Ja na pewno nie narażę się jeszcze raz na takie doznania i skończę przygodę z autorką na "Niepokornej".

środa, 11 stycznia 2017

5 najbardziej podniecających zapachów

Czym należny pachnieć, aby oczarować płeć przeciwną? Autorki romansów mają różne w tej kwestii zdania. Najbardziej erotyczne zapachy zmieniają się w zależności od czasu i miejsca akcji. Zobaczcie jakie ja zauważyłam najczęściej przewijające się przez romanse aromaty.

1. Mydło


Numer jeden jeśli chodzi o romanse historyczne. Pojawia się głównie jako opozycja do dusznych ciężkich perfum, które tylko maskują nieprzyjemne zapachy, niemytych ciał. Skuteczne jest w przypadku obu płci. Zdarza się też, że zapach mydła, ewentualnie najzwyklejszego szamponu zauroczy milionera z cyklu Harlequin Światowe Życie. Nic nam w takim razie, drogie panie, nie pozostaje tylko pamiętać o codziennej higienie - jest to idealny sposób na znalezienie męża.

2. Produkty spożywcze


Bardzo młode bohaterki szukające swojej pierwszej miłości powinny zadbać aby otaczał ich zapach produktów spożywczych. Może to być aromat ciasteczek, wanilii, lub owoców. Szczerze mówiąc nie wiem, jak zapach drożdżówki z cynamonem uzyskiwała Echo z "Przekroczyć granice" Catie McGarry, ale Eleonora bohaterka Rainbow Rowell rozcierała za uszami olejek waniliowy, używany do pieczenia ciast. Można też zastosować owocowe błyszczyki do ust - wszystkie takie chwyty są dozwolone w książkach gatunku Young Adult.

3. Krew



Obrzydliwe prawda? Ale wszelkiego gatunku stwory z romansów paranolmalnych lecą na ten zapach jak szalone. Szczególnie wampiry. A czym lepszy człowiek, tym jego krew ma wspanialszy zapach. Gdy jesteś elfem tak jak  Sookie Stockhouse z serii autorstwa Charlaine Harris, wtedy żaden wampir nie będzie w stanie oprzeć się zapachowi twojej krwi. Ja jednak podziękuję za takie atrakcje i chyba zostanę przy mydle.

4. Ziemia, pot, słońca, konie.



Serio! Choć na pierwszy rzut nosa nie brzmi to zachęcająco, autorki romansów rozgrywających się na teksańskich ranczach, przekonują nas z uporem, że mężczyzna właśnie tak pachnący jest niesamowicie seksowny. Teraz rzut oka na zdjęcie powyżej i chyba wszystko jasne. Pamiętać jednak należy że aromaty te występują zamiennie z mydłem, w zależności od okoliczności. 

5. Whisky i cygaro



Co prawda używki stają się coraz mniej modne, ale w starszych romansach, takich z lat osiemdziesiątych lub dziewięćdziesiątych zapach whisky i cygar to był synonim luksusu. Wszystkim zblazowanym milionerom, którzy swoją charyzmą sprawiali że kobietą miękły kolana, towarzyszyły właśnie takie aromaty. Obecnie zdarzają się jeszcze takie przypadki w książkach z cyklu Harlequin Światowe Życie. Jednak panowie pamiętajcie, żeby nie przesadzić. Przyjemny zapach whisky występuje po wypiciu szklaneczki a nie butelki.

środa, 28 grudnia 2016

"Razem w Londnie" Carole Mortimer


Druga część mini cyklu "Bracia Sterne"

Jak dotąd to najlepsza książka Carole Mortimer jaką czytałam. Nie należy jednak od razu wnioskować że jest to książka dobra. Może nie mam szczęścia do utworów autorki, a może po prostu nie pisze ona dla mnie przystępnie. Nie wiem czy będę jeszcze próbować...

Xander uległ wypadkowi - złamał nogę i to w trzech miejscach. Najpierw był pod opieka swojego brata, jednak gdy ten wyjeżdża w podróż poślubną potrzebna jest im pomoc. Darius wynajmuje więc Samanthę, która wraz z kilkuletnią córką wprowadza się do luksusowego apartamentu Xandera, aby pomagać mu w codziennych czynnościach.

Dziewczyna będzie zmuszona znosić wisielczy humor unieruchomionego przystojniaka, a także jego wrogie nastawienie do jej córki. Ale wspólne spędzanie czasu sprawi że całkiem szybko dotrą się i na prawdę polubią swoje towarzystwo.

Nic odkrywczego, nic porywającego - bajecznie bogaty mężczyzna i skrzywdzona przez los kobieta - dość tradycyjny schemat dla książek z cyklu Harlequin Światowe Życie. Mnie nie porwało.


wtorek, 27 grudnia 2016

"Pierwszy dotyk ognia" Jeaniene Frost


Pierwszy tom cyklu "Nocny Książę".

Cykl ten ma wspólne elementy z cyklem "Nocna Łowczyni" i chronologicznie należałoby czytać go jako drugi.

Tytułem wstępu chciałabym prosić was, abyście się nie zrażały do tej książki po samym opisie fabuły. Zdaję sobie sprawę, że wydarzenia tak po prostu opowiedziane, wydają się być maksymalnie niedorzeczne, ale uwierzcie mi, że czytając tę historię wszystko jakoś się układa w spójną całość.

Co w niej takiego niewiarygodnego? Oj wiele. Leila w dzieciństwie uległa wypadkowi. Została porażona prądem. W tej chwili spotkanie z jej dłonią grozi zwykłemu człowiekowi natychmiastową śmiercią w wyniku porażenia prądem. Dodatkową jej zdolnością jest widzenie przyszłości i odległej w przestrzeni teraźniejszości. Zostaje więc uprowadzona przez wampiry aby odnaleźć Vlada, niezwykle potężnego wampirzego księcia. Jednak ten, uwalnia ją z rąk porywaczy i zabiera do swojego zamku. Od teraz Leila będzie pomagać mu w odnalezieniu jego wrogów.

Mamy tutaj na prawdę mocny paranormal. Ale, jak już wspomniałam powyżej, autorka potrafi tak wszystko nam przedstawić, że czujemy się w stu procentach kupieni przez tę historię. Wszystkie nadnaturalne motywy są na swoim miejscu. Mają swoją historię i swoje konsekwencje. I są bardzo ważne dla przebiegu całej akcji.

Fabuła jest bardzo dynamiczna: pełna wydarzeń trzymających nas ciągle w napięcia, ale także naładowana emocjami: strachem, miłością, pożądaniem, oddaniem. A sam Vlad to chodząca charyzma. Myślę, że dla miłośników gatunku jest to pozycja obowiązkowa.

środa, 14 grudnia 2016

"Upadek Adama" Sandra Brown


Drugi tom cyklu "Siostry Mason"

Sandra Brown to jedna z tych autorek, której przeczytanie wszystkich książek jest nie lada wyzwaniem, wszak w Polsce wydanych ma już ponad 50 pozycji, ciągle publikuje a przygodę z pisarstwem zaczęła w latach osiemdziesiątych dwudziestego wieku. 

"Upadek Adama" to jedna z jej początkowych powieści i od pierwszych stron czuć w niej ten specyficzny, lekko oldskulowy klimat. Bohaterowie nie posługują się telefonami komórkowymi, nie mają laptopów i cyfrowych aparatów fotograficznych. Jaki więc jest przejaw bogactwa u bohaterów, którzy mogą sobie pozwolić na wszystko? Willa z basenem na tropikalnej wyspie, winda w prywatnym domu, lokaj który jest jednocześnie kucharzem i zamiłowanie do ekstremalnie niebezpiecznych wycieczek górskich.

Taki właśnie jest Adam. Na jego nieszczęście w trakcie zdobywania kolejnego szczytu, ulega wypadkowi. Jest całkowicie sparaliżowany od pasa w dół, choć uraz nie ma trwałego charakteru. Wszystko czego potrzebuje to wiara i intensywna rehabilitacja. Niestety pierwszego nie ma, a drugiego zdecydowanie odmawia. Do czasu, aż przyjeżdża do niego Lilah, odnosząca wielkie sukcesy rehabilitantka, a prywatnie siostra jego przyjaciółki.

Będzie iskrzyło między nimi. Będą się kłócić, prowokować nawzajem, potem ukształtują swoistego rodzaju przyjaźń, aż po... no wiecie sami.

Ja prozę Brown lubię. Dlatego też "Upadek Adama" podobało mi się bardzo. Ale nie każdy dobrze się czuje z ta autorką. Dlatego też nie zarzekam się, że jest to książka dla wszystkich. Myślę jednak, że warto spróbować. 

"Powrót Rafe'a" Nora Roberts


Pierwsza część cyklu "Bracia MacKade".
Wydana także wraz z drugą częścią pod tytułem "Braterska więź", lub "Duma i zauroczenie"

Czterej bracia MacKade uwielbiali wpadać w kłopoty. A najgrszyz nich był Rafe. Jednak po śmierci matki zmuszeni zostają do samodzielnego zmierzenia się z dorosłością. Rafe wybiera tułaczą wędrówkę po kraju w poszukiwaniu pracy. Gdy po latach wraca do Antietam, jest zamożnym, przystojny i ma plan na przyszłość. Właśnie kupił opuszczony, zabytkowy dom, w którym od lat straszą duchy z czasów wojny secesyjnej. Pomocy w urządzeniu w nim pensjonatu szukać będzie u Regan właścicielki sklepu z antykami.

W powieściach paranormalnych czasem zdarza się, że Norę Roberts ponosi wyobraźnia. Jednak nie w tym przypadku. Wątek duchów jest tutaj jedynie dodatkiem, który nie ma większego wpływu na przebieg fabuły. No może troszeczkę popycha Regan w ramiona Rafe'a - wszak wystraszoną kobietę najlepiej szybko przytulić.

W książce tej od razu mamy zawiązanie akcji do dalszych części. Szczególnie rzucać się będzie w oczy historia Cassy - ofiary przemocy domowej, która to opowieść jest tutaj wątkiem pobocznym, a rozwinie się w części trzeciej "Serce Devina". 

Jak zwykle u Nory możemy oczekiwać solidnej powieści z dobrze poprowadzonym wątkiem romantycznym. Tym razem bez udziwnień. Nie spodziewajmy się jednak takich emocji jak w jej najlepszych powieściach, ale jako wieczorna, zimowa lektura "Powrót Rafe'a" sprawdza się znakomicie.

wtorek, 13 grudnia 2016

"Eleonora i Park" Rainbow Rowell


Rainbow Rowell powoli zadomawia się na liście moich ulubionych autorów. A znajduje się na niej z Marquezem, Cortazarem i Hemingwayem, więc towarzystwo ma bardzo nobilitowane. Dlaczego tak bardzo lubię jej powieści? Gdyż są niepowtarzalne, są prawdziwe do bólu, trafiają prosto w serce i nigdy nie tracą na aktualności.

"Eleonora i Park" to najlepsza według mnie pozycja w dorobku autorki. Choć spotkałam się z opinią, że akurat u niej stopniowanie jest bardzo trudne. Dzieje się tak, ze względu na różnorodność prozy Rowell. Każda książka jest inna, skierowana do innego czytelnika, wzbudzająca różne emocje, ale zawsze bardzo mocna w swoim przekazie.

Myślę, że nie muszę szczegółowo przywoływać fabuły "Eleonory i Parka". To historia z gatunku new adult, ale powinna spodobać się każdemu czytelnikowi. Bohaterowie choć uczęszczają do liceum są niezwykle dojrzali, a ich emocje przedstawione są z perspektywy obiektywnego narratora, który ewidentnie ma swoją mądrość życiową.

Co tak bardzo porusza w tej powieści? Chyba jej zwyczajność. Ta historia mogłaby się wydarzać w każdej szkole, nie tylko w Ameryce, ale również u nas. I to jest mocno niepokojące. Wszak rodzina Eleonory to nic innego jak patologia, najbardziej krzywdząca tych, najmniej winnych.  Przerażające w niej jest to, że pojawia się tuż obok rodzin tak normalnych, jak moja. Brak pomocy, brak reakcji, osamotnienie w swojej bezradności - to właśnie zapamiętałam. Ale z drugiej strony pamiętam też młodzieńczą radość z rzeczy niepozornych, czułość, która pokonuje wszelkie smutki, niepohamowaną chęć buntu. Wszystkie emocje, które opisuje Rowell są do bólu prawdziwe i zapadają w świadomości czytelnika. 

Wątek miłosny jest fenomenalny. Rozgrywa się między nastolatkami, więc mogłoby się wydawać, że będzie naiwny. Ale tak na prawdę jest bardzo, ale to bardzo dojrzały. Opisany jest od samych początków - od niechęci, wrogości, zaciekawienia, poprzez fascynację, aż do miłości pełnej zaufania. Uczucie Eleonory i Parka jest takie, o jakim marzy każda romantyczna kobieta.

Wszystko to co napisałam powyżej nawet w niewielkim procencie nie opisuje tego jak "Eleonora i Park" jest dobrą i wartościową książką. Musicie po prostu uwierzyć mi na słowo, że warto po nią sięgnąć, albo nie wierzyć, ale i tak sprawdzić.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...