niedziela, 5 lipca 2020

"Witaj, nieznajomy" Lisa Kleypas


Czwarta część cyklu Ravenels.

Historia, na początku może trochę dziwić. Wszak żaden z głównych bohaterów nie nosi nazwiska Ravenel. Jednak dość szybko domyślimy się, że jednak pozostajemy w kręgu rodzinnym i to nie tylko za sprawą znajomych nam już bohaterów.

Doktor Garrett Gibson to kobieta pełna pasji. Znamy ją już z poprzednich części. Jako pierwsza i jedyna lekarka w Anglii, musi stawać przeciwko niechęci społecznej, oraz lekceważeniu ze strony kolegów po fachu. Gdy odkryje, że Ethan Random, człowiek o powiązaniach z tajnymi służbami, śledzi ją i chroni przed niebezpieczeństwami czyhającymi w ciemnych, londyńskich uliczkach, jej świat przewróci się do góry nogami.

Jak zwykle u Lisy Kleypas możemy liczyć na solidną dawkę dobrze napisanego romansu historycznego. Mamy więc wyrazistych bohaterów, wydarzenia zapierające dech w piersiach, oraz dobrze zarysowane tło historyczne. W posłowiu autorka przybliża nam postać angielskiej lekarki, która stała się dla niej inspiracją do stworzenia doktor Gibson. Opisy przeprowadzania operacji i dylematy związane z transfuzją krwi są ciekawostką, która zainteresuje czytelników szukających w książce nie tylko gorących porywów serca.

Wisienką na torcie jest postać Westa Ravenela, który z otyłego hulaki stał się szalenie przystojnym farmerem, o znakomitym poczuciu humoru. Już nie mogę doczekać się powieści, która będzie opisywać jego przygody. 

środa, 17 czerwca 2020

"Niegrzeczny idol" Kristen Callihan



Kristen Callihan to dla mnie całkiem nowa autorka. Choć na rynku polskim dostępna jest już książka, którą napisała w duecie z Smanthą Young pod tytułem "Niedopasowani", ja nie miałam wcześniej okazji jej poznać. Po przeczytaniu "Niegrzecznego idola" już wiem, że będzie to jedna z moich autorek. Taka, po której książki sięgać będę w ciemno.

Pierwsze spotkanie Libby i Killiana nie należało do najbardziej udanych. On rozbił się motocyklem na jej trawniku, prowadząc po pijanemu. Ona ocuciła go zimną woda prosto z węża ogrodowego. Ale pierwsze koty za płoty. Wkrótce okaże się, że  tak niezwykle rozpoczęta znajomość z łatwością przerodzi się w przyjaźń, a może nawet w coś więcej.

Bohaterowi powieści zarówno ci pierwszo- jak i drugoplanowi są świetni. Pełni życia i pasji. Dzięki Killianowi wkraczamy w świat muzyków rockowych. Ale niegrzeczny chłopiec na jakiego wygląda Killian po bliższym poznaniu, okaże się pełnym troski, czułym mężczyzną, który głęboko przeżywa swoje troski. Libby natomiast to introwertyczka, która przeobrazi się z niepozornej gąsienicy w oszałamiającego motyla.

Bardzo podobał mi się cięty język bohaterów. Drobne złośliwości, których sobie nie szczędzili to takie niuanse, które ja uwielbiam w książkach. Do tego język powieści nie jest wcale przeładowany wulgaryzmami, co ostatnio mi bardzo przeszkadza. Od czasu do czasu każdemu zdarza się rzucić przekleństwem, zwłaszcza niepokornym rockowcom, i to jak najbardziej jestem w stanie zaakceptować. Na szczęście w "Niegrzecznym idolu" jest to tylko czasami i to w naprawdę uzasadnionych przypadkach.

W opiniach o książce, które  można przeczytać nawet na okładce, dużo jest mowy o namiętności i seksie, jednak wcale nie to jest w tej historii najważniejsze. Bohaterowie nie rzucają się na siebie bez zastanowienia. A przed scenami łóżkowymi mamy kilka sytuacji pełnych napięcia i iskrzenia, co osobiście bardziej podoba mi się w książkach, niż same opisy łóżkowych wyczynów.

Już nie mogę doczekać się kolejnej części serii. Zwłaszcza że sprawdziłam, iż opowiadać będzie ona o Scottim, menadżerze grupy, który wzbudził moje największe zainteresowanie spośród bohaterów drugoplanowych. 

wtorek, 14 kwietnia 2020

"Corrupt" Penelope Douglas


Jak do tej pory nie pisałam Wam jeszcze o książkach Penelope Douglas, a są one na swój sposób wyjątkowe. Czytałam już cztery jej powieści i każda była lekturą wymagająca od czytelnika pewnej dozy tolerancji, umiejętności spojrzenia na wydarzenia spod różnych kątów, a także braku pruderii.

Nie myślcie jednak, że otwierając książkę otrzymacie masę gorących scen, przeplatanych prostymi dialogami i rozterkami w stylu "kocha, czy nie kocha?". Autorka w swojej twórczości pokazuje, że ma wiele ciekawych rzeczy do powiedzenia czytelniczkom, choć czasem mogą one być trudne w odbiorze. 

Zdecydowałam się napisać o "Corrupt" nie dlatego, że jest to najlepsza książka autorki (wcale taka nie jest), ale dlatego że wzbudza najwięcej kontrowersji. Sama mam trochę problemów z tą lekturą. 

Na pewno nie pochwalam zachowań w niej opisywanych, nie wybielam bohaterów i nie rozgrzeszam ich. Ale wiele przyjemności sprawiło mi analizowanie motywów ich działania.

Zacznijmy jednak od tego, że na historię można popatrzeć pod różnymi aspektami. Pierwszy z nich to motyw buntu. Wyobraźmy sobie społeczność młodych, bogatych ludzi, którzy przez swoich rodziców za wszelką cenę są wkładani w ramy idealnych następców tronu w ich finansowych imperiach. Dzieciaki, które muszą otrzymywać najlepsze oceny, które muszą spotykać się w gronie równych sobie osób, których przyszłość jest już zaplanowana od momentu ich poczęcia. W takim właśnie świecie żyją bohaterowie "Corrupt". Z dezaprobatą można byłoby pomyśleć o nich "biedne" bogate dzieciaki, którym źle w życiu, że jeżdżą drogimi samochodami, a wszelkie wybryki uchodzą im na sucho. Owszem, na pierwszy rzut oka tak właśnie można byłoby ocenić postępki czterech przyjaciół, którzy terroryzują miasteczko w trakcie hallowinowych nocy. Jednak czym bliżej ich poznajemy, czym dokładniej zgłębiamy motywy ich psot, tym bardziej uświadamiamy sobie, że nie wszystko jest tak piękne na jakie wygląda z perspektywy odległego obserwatora.

Druga kwestia która szczególnie zwróciła moją uwagę to erotyka w tej powieści. Jest ona zdecydowanie nie dla każdego. Podszyta dreszczykiem niebezpieczeństwa, odważna, wręcz perwersyjna w niektórych scenach. Czasem wydaje mi się, że autorka stara się wysondować swoje czytelniczki, jak daleko może posunąć się z fantazjami które tworzy, a kiedy naciągnie nić tolerancji do granicy pęknięcia. Zastraszanie, wiązanie, erotyczne trójkąty - u Douglas wszystko jest możliwe.

Kolejna sprawa, z którą akurat mocno w tym przypadku się nie zgadzam to zemsta i samosąd. Ale tutaj nie będę zbyt wiele pisać, gdyż mogłabym ujawnić Wam wydarzenia z samego końca książki i zepsuć przyjemność czytania. Powiem jedynie tyle, że Douglas moją granicę tolerancji dla zachowań bohaterów przekroczyła i absolutnie nie znajduję uzasadnienia dla  scen kończących tę historię. Pomimo tego książkę "Corrupt" oceniam bardzo wysoko. Dużo przyjemności dała mi jej lektura.

Przyznać się Wam jednak muszę, że mogły mi umknąć pewnie niuanse tej powieści, gdyż czytałam ją w oryginale po angielsku. Jednak płynność z jaką opowiedziane są losy Eriki i Michaela, mimo bariery językowej pozwoliła mi całkowicie pogrążyć się w lekturze. 


poniedziałek, 23 marca 2020

"Córka gliniarza" Kristen Ashley


W tym trudnym czasie trafiła do mnie kolejna książka Kirsten Ashley, rozpoczynająca nowy u nas w Polsce cykl "Rock Chick". W oryginale są to książki napisane przed cyklem "Tajemniczy mężczyzna", który ukazywał się ostatnio nakładem Wydawnictwa Akurat.

Autorka ma swój specyficzny styl pisania i prowadzenia fabuły, który albo się pokocha, albo znienawidzi. Dlatego też, jeśli już ktoś miał styczność z książkami Ashley i nie przypadły mu one do gustu, nie ma co liczyć, że tym razem będzie inaczej.

Indy to lekko szalona dziewczyna, dla której wpakowanie się w tarapaty to chleb powszedni. Tym razem jednak okazują się one większe niż zazwyczaj. Na jej życie nastaje pewien gangster, któremu zaginęły niezwykle kosztowne brylanty. I choć dziewczyna w zasadzie nie miała z tym nic wspólnego, to nagle strzelają do niej, porywają ją, wybuchają przy niej samochody.... czyli standard jak na książki autorki.

Posprzątaniem tego bałaganu w jaki wpakowała się Indy postanawia zając się Lee, jej wieloletni przyjaciel i wielka miłość z lat młodzieńczych. Mężczyzna w książkach Ashley to musi być macho w stu procentach i tutaj niewątpliwie też taki okaz mamy. Szef agencji detektywistycznej, charyzmatyczny, niebezpieczny, seksowny - oto właśnie jest Lee Nightingal. Indy jednak nie jest typem uległej, wątłej kobiety, więc jak możecie się spodziewać będzie się działo.

Jak już nie raz podkreślałam, lubię w książkach innowacyjność. I tak, jak moje pierwsze spotkanie z autorką przy okazji "Tajemniczego mężczyzny", to było wielkie wow, tak teraz już mnie nic nie zdziwiło w fabule książki. Mimo wszystko, była to historia dobra do tego, aby oderwać się od rzeczywistości, aby zapomnieć o problemach świata codziennego, dać się porwać szalonej jeździe jak na rollercoasterze.

Nie wiem czy równie pozytywnie podejdę do kolejnych powieści autorki, gdyż wszystkie, które do tej pory czytałam są do siebie mocno podobne. Różnice jakie Ashley wprowadza do swoich historii, przejawiają się głownie na charakterach bohaterów. Jednych lubi się bardziej, innych mniej. (Indy jest zdecydowanie do polubienia. Lee też, choć jak dla mnie było go za mało w tej opowieści.) Jednak boję się, że przy kolejnych książkach nie będę już w stanie odróżnić które porwanie, który wybuch i która strzelanina, dotyczyła której z bohaterek. 

Ale jak na razie się nie zrażam i wystawiam ocenę 5/6 dla "Córki gliniarza"

środa, 16 października 2019

"Księżniczka i tajny agent" Nora Roberts

Jest taki nurt w literaturze romansowej, który przynajmniej jednego z bohaterów czyni następcą tronu w wymyślonym księstwie. Najczęściej są to książki pisane w Stanach Zjednoczonych, a księstwo jest ulokowane gdzieś na Bałkanach, lub wciśnięte między dwa duże państwa - jak Francja i Hiszpania. Znana jestem już z tego że geografia to mój konik. Więc z tyłu głowy głośno woła do mnie rozsądek, że nie da się wcisnąć państwa, tam gdzie go nie ma. Zazwyczaj jednak nie przeszkadza to, dobrze mi się bawić, przy czytaniu takich baśniowych powieści.

"Księżniczka i tajny agent" to wznowienie powieści Nory Roberts wcześniej wydanej pod tytułem "Czas niepamięci". Opowiada historię księżniczki Gabriell, która ucieka z rąk porywaczy, ale traci pamięć. Reeve MacGee  były policjant i agent rządowy, pochodzący ze Stanów Zjednoczonych, zostaje poproszony o ciągłą opiekę nad księżniczką, na wypadek gdyby porywacze jeszcze raz spróbowali swoich sił, lub postanowili pozbyć się jedynego świadka ich przestępstwa.

Fabuła i intryga w tej powieści może nie jest zbytnio skomplikowana. Nie ma w niej też scen mrożących krew w żyłach. Najciekawsze co tutaj spotykamy to kreacje naszych bohaterów. Autorka w doskonały sposób przedstawia nam zwłaszcza rys charakterologiczny księżniczki. Poznajemy ją w tym samym czasie, kiedy ona na nowo odkrywa jaką jest osobą. Jej rozterki związane z brakiem wspomnień, jej obawy i przemyślenia są na prawdę warte uwagi. To własnie dzięki tej postaci, oraz przeuroczym braciom, którzy będą  bohaterami kolejnych części cyklu "Księstwo Cordiny", ta książka jest godna polecenia. 

Jest to powieść, która delikatnie trąci starym dobrym Harlequinem, więc miłośniczki romansów nie powinny poczuć się rozczarowane.

wtorek, 8 października 2019

"Gdybyś tu był" Renee Carlino


Trudno mi będzie napisać cokolwiek o tej książce, bez zdradzania bardzo ważnych elementów jej fabuły. Ale z drugiej strony myślę, że osoby, które po nią sięgną powinny wiedzieć czego mają się spodziewać. 

A nie chodzi tutaj o drobnostkę. 

Adam i Charlotte spotykają się przypadkiem na ulicy. Przeżywają romantyczną przygodę, pełną uniesień, romantycznych gestów, słów jak z bajki. Nad ranem jednak wszystko się zmienia. Szczęście i radość rozwiewa się wraz z nastaniem kolejnego dnia. Charlotte postanawia żyć dalej i gdy wreszcie powoli układa sobie relacje z nowym chłopakiem, dowiaduje się, co tak na prawdę przytrafiło się Adamowi.

Okazuje się, że mężczyzna jest chory na raka mózgu. Jego dni są policzone, a ten czas gdy spotkali się pierwszy raz był szczególnie trudny, ze względu na jego problemy z pamięcią krótkotrwałą. 

Początkowo ta historia to lekka komedia. Zabawne perypetie współlokatorki Charlotte, złośliwości jakimi obrzuca się bohaterka ze swoim bratem. Trochę zabawne nawet są jej wspomnienia związane z dotychczasowymi związkami. Ale nagle wszystko staje się nieważne. Pojawia się choroba i groza nadchodzącej śmierci. I choć Adam do swojej sytuacji podchodzi w wyjątkowy sposób, biorąc od życia wszystko, co jeszcze jest w stanie wyszarpać. To jednak smutek i łzy czają się tuż za rogiem, tylko patrząc kiedy nas dopadną.

W gruncie rzeczy ta powieść niesie jednak bardzo pozytywne przesłanie. Mówi nam, że życie nie kończy się na śmierci ukochanej osoby. Zrywa z etosem typowego romansu, gdzie zakochani żyją długo i szczęśliwie. Pokazuje, że nawet jeśli wymarzone zakończenie nie dojdzie do skutku, to jednak i tak można być szczęśliwym.

"Gdybyś tu był" nie jest więc typowym romansem. Aspiruje do książki z przesłaniem, choć utrzymana jest w konwencji romansu (sympatyczni bohaterowie, wątki humorystyczne, lekkie pióro). Wszyscy, którzy lubią od  czasu do czasu się posmucić myślę że będą bardzo zadowoleni z lektury.




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...