środa, 30 grudnia 2015

"Sylwester w Sydney" Miranda Lee

Jesteście już w sylwestrowym nastroju? Ja postanowiłam zawczasu się wprawić i znalazłam sobie lekturę, wydawałoby się że wprost wymarzoną na ten czas. Niestety spotkało mnie lekkie rozczarowanie, choć nie spodziewałam się wiele po Harlequinie. 

Violet w okresie dojrzewania przeżyła traumę z powodu swojego wyglądu. Chorobliwie obsypana trądzikiem, z nadwagą, zaniedbana, była szkolnym wyrzutkiem. Po latach, gdy już jej wygląd znacznie się poprawił i mogłaby uchodzić za bardzo atrakcyjną kobietę, ciągle zmaga się z demonami przeszłości, zamykając się na kontakty z nowymi ludźmi. Dopiero zagrożenie życia spowoduje w jej psychice przełom. Postanawia ona zmienić swoje dotychczasowe życie, począwszy od przyjęcia zaproszenia na przyjecie sylwestrowe u swojego szafa. 

Dlaczego się rozczarowałam? Gdyż książka jest w stu procentach nijaka. Nawet mnie nie zdenerwowała niczym, nie mówiąc już o wywołaniu jakichkolwiek pozytywnych emocji. Namiętny romans między Violet, a synem jej szefa, wcale nie jest taki znowu ekscytujący. Jej problemy wcale nie są tak dramatyczne, jak w przypadku bohaterek innych romansów, a sceny kulminacyjne wcale nie porywają.

A nie! Przypomniało mi się, że jednak mnie zdenerwowała ta książka, w jednej scenie co prawda, ale zawsze. Scena ta napisana chyba została tylko i wyłącznie dlatego, że "Pięćdziesiąt twarzy Greya" się dobrze sprzedaje. Chodzi mi mianowicie o opis wiązania bohaterki do łóżka twarzą w kierunku materaca. Bez żadnego uzasadnienia, bez dalszych przemyśleń na temat takich fanaberii seksualnych partnera. Taka sobie scenka, dla wypełnienia tekstu.

Zdecydowałam się na tą pozycję ze względu na miejsce akcji (może już zauważyliście, że uwielbiam czytać książki rozgrywające się w nieoczywistych krajach, czy miastach). I to jest jedyna jej zaleta, a dokładniej umiejscowienie kilku scen na tle słynnych pokazów sztucznych ogni nad Operą w Sydney. Tego widoku bohaterce naprawdę zazdroszczę. I w zasadzie niczego więcej już nie.

2 komentarze:

  1. Ciężko trafić na lekturę lekką i dobrą jednocześnie. Mam nadzieję, że kolejna Ci się bardziej spodoba. :)

    MAJUSKUŁA

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...