niedziela, 27 grudnia 2015

"Córa płomieni" Iny Lorentz


Długo męczyłam się z tą książką. Wreszcie, w wigilijne południe, odpoczywając po ostatnich przygotowaniach do Świąt, znalazłam chwilę czasu, a także dużo determinacji i skończyłam lekturę "Córy płomieni". I moje świąteczne postanowienie brzmi - nigdy więcej książek Iny Lorentz.

Rzecz dzieje się w Irlandii pod koniec XVI wieku. Tamtejszy lud wznieca powstanie przeciwko angielskiej królowej Elżbiecie I. Wydarzenia te obserwujemy towarzysząc przedstawicielom klanu Ui'Corra. Osin i Ciara to rodzeństwo stojące na czele klanu, aktywnie walczącego o niepodległość. Ich szeregi poszerzone zostają o kilkudziesięciu żołnierzy niemieckich,którzy przypływają do Irlandii pod dowództwem kuzynów Szymona i Ferdynanda von Kirchberg. Piękna Ciara, która w latach młodzieńczych podkochiwała się w Szymonie, w miarę rozwoju akcji, coraz bardziej zaczyna skłaniać się jednak ku młodszemu z kuzynów. Głownie z powodu tego, że w kryzysowych sytuacjach wychodzą na jaw niechlubne cechy charakteru starszego z Niemców.

Trudno mi znaleźć choć trochę pozytywów w tej książce. Jedyne co mogę pochwalić, to ogrom pracy historycznej, którą musieli włożyć autorzy, aby poznać i opisać tak szczegółowo historyczne fakty z dziejów Irlandii. Niestety cały ich wysiłek, jak dla mnie został zmarnowany wszystkimi innymi aspektami powieści. Potwornie sztuczne postacie, koszmarna narracja, wydarzenia jakby wymyślone zostały przez uczniów szkoły podstawowej. Na prawdę nie rozumiem fenomenu powieści napisanych przez ten duet pisarski.

Wątek romantyczny w powieści jest tak samo zły, jak cała reszta. Opisy miłosnych spotkań przypominają opisy na przykład jedzenia zupy. Kompletnie bez emocji, chociaż nie, wywołują emocje, ale raczej negatywne.

"Sami  nie wiedzieli, ile trwali w namiętności, ale w końcu Ferdynanda opuściły siły i legł obok niej, ciężko dysząc".

"Ciara już miała go poprosić, żeby robił to mocniej, poczuła jednak, że ten delikatny sposób jej odpowiada, i zamruczała jak kotka. Po chwili położył się obok niej spocony i zdyszany."

No sami powiedzcie czy to jakkolwiek może porwać czytelnika? Ja wystawiam bardzo niską ocenę tej książce. I na pewno nikomu jej nie polecę, ale to moje subiektywne zdanie.


7 komentarzy:

  1. Czytałam kilka książek autorów, bardzo przyjemne :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Sama fabuła wydaje się być całkiem ciekawa, ale wydaje mi się, że wykonanie pozostawia wiele do życzenia.

    MAJUSKUŁA

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fabuła tez jest dość uboga jak na blisko 600 stron książki.

      Usuń
  3. Ja z Lorenz spotkałam się raz i powiedziałam, że nigdy więcej.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...