Pokazywanie postów oznaczonych etykietą romans erotyczny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą romans erotyczny. Pokaż wszystkie posty

środa, 18 listopada 2020

"Paprocany" Paulina Świst

 


Zacznę może od tego, że bardzo lubię historie wykreowane przez Paulinę Świst. Za ich lekkość, polot, wartką akcję, a także barwnych bohaterów. Jednakże, z każdą kolejną książką irytuję się coraz bardziej na wulgarność języka używanego przez autorkę. 

"Paprocany" rozgrywają się w znanych nam już z poprzednich książek Świst okolicach. Czyli trochę w Gliwicach, trochę w Tychach, a także Mikołowie, czy nad Jeziorem Paprocany. Bohaterowie to Zosia - ceniona pani adwokat i Krzysztof, policjant niesłusznie oskarżony o gwałt na prostytutce. Wspólnie będą oni, nie tylko starali się uporać z problemami Krzysztofa, ale także poszukiwać zaginionej bratanicy Zosi.

Jak zwykle u Świst, w tej historii nie ma miejsca na ckliwe chwile. Jest szukanie śladów, przesłuchiwanie świadków, a także bliskie spotkania z niebezpiecznymi przedstawicielami świata przestępczego. Są cięte riposty, żarty z pieprzykiem, oraz lekko perwersyjne gorące sceny.

Wszystko byłoby super, gdyby nie te przekleństwa. Wiem, rozumiem, staram się usprawiedliwić sposób wyrażania się części bohaterów ich zawodem. Wszak boss grupy przestępczej, czy też policjant operacyjny lub bezwzględny prokurator nie będą cytowali Sienkiewicza w trakcie przesłuchania.... ale granice szacunku do samej siebie jako kobiety, nie pozwalają mi obojętnie czytać wulgaryzmów wypowiadanych przez żeńskie bohaterki kreowane przez autorkę. 

Czasem wydaje mi się, że generalnie polscy autorzy, a zwłaszcza autorki, przekleństw w swoich książkach używają trochę jak dzieci w podstawówce. Nie ważne czy są one potrzebne, czy nie, ważne aby je wypowiedzieć i pochwalić się przed starszymi kolegami, że takie się zna. Sprawiają one, że czują się przed sobie samymi ważniejsi, bardziej wiarygodni, bardziej poważni. A przecież samo użycie "brzydkiego słowa" nie czyni ich dorosłymi. 

Dlatego też książki Pauliny Świst owszem czytam, choć traktuję je z przymrużeniem oka. To dla mnie bardzo podobna kategoria jak książki Kristen Ashley, których bohaterki bardzo często denerwują czytelniczki swoim infantylnym podejściem do życia i ciągłym zwracaniem uwagi na swój strój. Kobieta, która dobiera kolor szminki do koloru szpilek, jest tak samo nieprzekonywująca, jak ta która przeklina na potęgę, tylko po to by poczuć się silną w męskim świecie.

Na szczęście brak ogłady w słownictwie autorka wynagradza ciekawą fabułą i lekkim piórem. Dlatego też przy następnej jej książce zacisnę zęby, wykażę się wyrozumiałością i pochłonę powieść w jeden dzień, tak jak było w przypadku "Paprocan".

piątek, 17 lipca 2020

"Zmysłowy anioł stróż" Kristen Ashley


Drugi tom serii Rock Chick

Gdy Indy została już poskromiona przez Lee, czas bliżej przyjrzeć się dziewczynie pracującej w jej księgarni - Jet. Z pozoru zwykła szara myszka, zresztą tak sama o sobie mówi, jednak przy bliższym poznaniu ani na krok nie ustępuje szalonemu duetowi Indy-Ally z tomu pierwszego.

Gdy tata Jet przyjeżdża do miasta szybko okazuje się, że wpakował się w niezłe kłopoty. Na zdrowie i życie dziewczyny zaczynają czyhać nieciekawe typy ze świata przestępczego Denver, a o jej bezpieczeństwo postanowi zatroszczyć się przystojny policjant pochodzenia meksykańskiego. Eddy przyjaciel z dzieciństwa Lee będzie mieć ręce pełne roboty, nie tylko w związku z ochranianiem Jet, ale również z przekonaniem jej, że to co się między nimi rodzi, jest na poważnie i nie skończy się z chwilą gdy zniknie niebezpieczeństwo.

Książki Ashley mają określony schemat. I ta od niego w niczym nie odbiega. Bohaterka trochę przypominała mi Marę z książki "Idealny mężczyzna". Na szczęście była jednak mniej od niej irytująca. I choć zapierała się rękami i nogami przed związkiem z jej wymarzonym Eddiem, to pozostałe sprawy ogarniała wręcz koncertowo. 

Po lekturze naszła mnie refleksja, że nie jedna z nas kobiet uważa się za nieciekawą i nie wartą uwagi prawdziwych przystojniaków, tak jak to robiła Jet. Ale w trackie fabuły okazuje się, że kilku przystojniaków marzy wręcz o bliższym poznaniu się z tą szarą myszką. Więc może nie warto się dyskredytować zbyt wcześnie i pozwolić rozwinąć się swojemu potencjałowi. 

Książka z której jesteśmy w stanie wyciągnąć pozytywną refleksję to zawsze dobra lektura. Więc tak, jestem zadowolona ze "Zmysłowego anioła stróża", choć tytuł całkiem mi nie pasuje do akcji rozgrywających się w tej powieści. Oryginalny "Rock Chick Rescue" ma w sobie tą energię, którą emanuje powieść. I chyba lepiej byłoby zostawić go w oryginale.



środa, 17 czerwca 2020

"Niegrzeczny idol" Kristen Callihan



Kristen Callihan to dla mnie całkiem nowa autorka. Choć na rynku polskim dostępna jest już książka, którą napisała w duecie z Smanthą Young pod tytułem "Niedopasowani", ja nie miałam wcześniej okazji jej poznać. Po przeczytaniu "Niegrzecznego idola" już wiem, że będzie to jedna z moich autorek. Taka, po której książki sięgać będę w ciemno.

Pierwsze spotkanie Libby i Killiana nie należało do najbardziej udanych. On rozbił się motocyklem na jej trawniku, prowadząc po pijanemu. Ona ocuciła go zimną woda prosto z węża ogrodowego. Ale pierwsze koty za płoty. Wkrótce okaże się, że  tak niezwykle rozpoczęta znajomość z łatwością przerodzi się w przyjaźń, a może nawet w coś więcej.

Bohaterowi powieści zarówno ci pierwszo- jak i drugoplanowi są świetni. Pełni życia i pasji. Dzięki Killianowi wkraczamy w świat muzyków rockowych. Ale niegrzeczny chłopiec na jakiego wygląda Killian po bliższym poznaniu, okaże się pełnym troski, czułym mężczyzną, który głęboko przeżywa swoje troski. Libby natomiast to introwertyczka, która przeobrazi się z niepozornej gąsienicy w oszałamiającego motyla.

Bardzo podobał mi się cięty język bohaterów. Drobne złośliwości, których sobie nie szczędzili to takie niuanse, które ja uwielbiam w książkach. Do tego język powieści nie jest wcale przeładowany wulgaryzmami, co ostatnio mi bardzo przeszkadza. Od czasu do czasu każdemu zdarza się rzucić przekleństwem, zwłaszcza niepokornym rockowcom, i to jak najbardziej jestem w stanie zaakceptować. Na szczęście w "Niegrzecznym idolu" jest to tylko czasami i to w naprawdę uzasadnionych przypadkach.

W opiniach o książce, które  można przeczytać nawet na okładce, dużo jest mowy o namiętności i seksie, jednak wcale nie to jest w tej historii najważniejsze. Bohaterowie nie rzucają się na siebie bez zastanowienia. A przed scenami łóżkowymi mamy kilka sytuacji pełnych napięcia i iskrzenia, co osobiście bardziej podoba mi się w książkach, niż same opisy łóżkowych wyczynów.

Już nie mogę doczekać się kolejnej części serii. Zwłaszcza że sprawdziłam, iż opowiadać będzie ona o Scottim, menadżerze grupy, który wzbudził moje największe zainteresowanie spośród bohaterów drugoplanowych. 

wtorek, 14 kwietnia 2020

"Corrupt" Penelope Douglas


Jak do tej pory nie pisałam Wam jeszcze o książkach Penelope Douglas, a są one na swój sposób wyjątkowe. Czytałam już cztery jej powieści i każda była lekturą wymagająca od czytelnika pewnej dozy tolerancji, umiejętności spojrzenia na wydarzenia spod różnych kątów, a także braku pruderii.

Nie myślcie jednak, że otwierając książkę otrzymacie masę gorących scen, przeplatanych prostymi dialogami i rozterkami w stylu "kocha, czy nie kocha?". Autorka w swojej twórczości pokazuje, że ma wiele ciekawych rzeczy do powiedzenia czytelniczkom, choć czasem mogą one być trudne w odbiorze. 

Zdecydowałam się napisać o "Corrupt" nie dlatego, że jest to najlepsza książka autorki (wcale taka nie jest), ale dlatego że wzbudza najwięcej kontrowersji. Sama mam trochę problemów z tą lekturą. 

Na pewno nie pochwalam zachowań w niej opisywanych, nie wybielam bohaterów i nie rozgrzeszam ich. Ale wiele przyjemności sprawiło mi analizowanie motywów ich działania.

Zacznijmy jednak od tego, że na historię można popatrzeć pod różnymi aspektami. Pierwszy z nich to motyw buntu. Wyobraźmy sobie społeczność młodych, bogatych ludzi, którzy przez swoich rodziców za wszelką cenę są wkładani w ramy idealnych następców tronu w ich finansowych imperiach. Dzieciaki, które muszą otrzymywać najlepsze oceny, które muszą spotykać się w gronie równych sobie osób, których przyszłość jest już zaplanowana od momentu ich poczęcia. W takim właśnie świecie żyją bohaterowie "Corrupt". Z dezaprobatą można byłoby pomyśleć o nich "biedne" bogate dzieciaki, którym źle w życiu, że jeżdżą drogimi samochodami, a wszelkie wybryki uchodzą im na sucho. Owszem, na pierwszy rzut oka tak właśnie można byłoby ocenić postępki czterech przyjaciół, którzy terroryzują miasteczko w trakcie hallowinowych nocy. Jednak czym bliżej ich poznajemy, czym dokładniej zgłębiamy motywy ich psot, tym bardziej uświadamiamy sobie, że nie wszystko jest tak piękne na jakie wygląda z perspektywy odległego obserwatora.

Druga kwestia która szczególnie zwróciła moją uwagę to erotyka w tej powieści. Jest ona zdecydowanie nie dla każdego. Podszyta dreszczykiem niebezpieczeństwa, odważna, wręcz perwersyjna w niektórych scenach. Czasem wydaje mi się, że autorka stara się wysondować swoje czytelniczki, jak daleko może posunąć się z fantazjami które tworzy, a kiedy naciągnie nić tolerancji do granicy pęknięcia. Zastraszanie, wiązanie, erotyczne trójkąty - u Douglas wszystko jest możliwe.

Kolejna sprawa, z którą akurat mocno w tym przypadku się nie zgadzam to zemsta i samosąd. Ale tutaj nie będę zbyt wiele pisać, gdyż mogłabym ujawnić Wam wydarzenia z samego końca książki i zepsuć przyjemność czytania. Powiem jedynie tyle, że Douglas moją granicę tolerancji dla zachowań bohaterów przekroczyła i absolutnie nie znajduję uzasadnienia dla  scen kończących tę historię. Pomimo tego książkę "Corrupt" oceniam bardzo wysoko. Dużo przyjemności dała mi jej lektura.

Przyznać się Wam jednak muszę, że mogły mi umknąć pewnie niuanse tej powieści, gdyż czytałam ją w oryginale po angielsku. Jednak płynność z jaką opowiedziane są losy Eriki i Michaela, mimo bariery językowej pozwoliła mi całkowicie pogrążyć się w lekturze. 


poniedziałek, 23 marca 2020

"Córka gliniarza" Kristen Ashley


W tym trudnym czasie trafiła do mnie kolejna książka Kirsten Ashley, rozpoczynająca nowy u nas w Polsce cykl "Rock Chick". W oryginale są to książki napisane przed cyklem "Tajemniczy mężczyzna", który ukazywał się ostatnio nakładem Wydawnictwa Akurat.

Autorka ma swój specyficzny styl pisania i prowadzenia fabuły, który albo się pokocha, albo znienawidzi. Dlatego też, jeśli już ktoś miał styczność z książkami Ashley i nie przypadły mu one do gustu, nie ma co liczyć, że tym razem będzie inaczej.

Indy to lekko szalona dziewczyna, dla której wpakowanie się w tarapaty to chleb powszedni. Tym razem jednak okazują się one większe niż zazwyczaj. Na jej życie nastaje pewien gangster, któremu zaginęły niezwykle kosztowne brylanty. I choć dziewczyna w zasadzie nie miała z tym nic wspólnego, to nagle strzelają do niej, porywają ją, wybuchają przy niej samochody.... czyli standard jak na książki autorki.

Posprzątaniem tego bałaganu w jaki wpakowała się Indy postanawia zając się Lee, jej wieloletni przyjaciel i wielka miłość z lat młodzieńczych. Mężczyzna w książkach Ashley to musi być macho w stu procentach i tutaj niewątpliwie też taki okaz mamy. Szef agencji detektywistycznej, charyzmatyczny, niebezpieczny, seksowny - oto właśnie jest Lee Nightingal. Indy jednak nie jest typem uległej, wątłej kobiety, więc jak możecie się spodziewać będzie się działo.

Jak już nie raz podkreślałam, lubię w książkach innowacyjność. I tak, jak moje pierwsze spotkanie z autorką przy okazji "Tajemniczego mężczyzny", to było wielkie wow, tak teraz już mnie nic nie zdziwiło w fabule książki. Mimo wszystko, była to historia dobra do tego, aby oderwać się od rzeczywistości, aby zapomnieć o problemach świata codziennego, dać się porwać szalonej jeździe jak na rollercoasterze.

Nie wiem czy równie pozytywnie podejdę do kolejnych powieści autorki, gdyż wszystkie, które do tej pory czytałam są do siebie mocno podobne. Różnice jakie Ashley wprowadza do swoich historii, przejawiają się głownie na charakterach bohaterów. Jednych lubi się bardziej, innych mniej. (Indy jest zdecydowanie do polubienia. Lee też, choć jak dla mnie było go za mało w tej opowieści.) Jednak boję się, że przy kolejnych książkach nie będę już w stanie odróżnić które porwanie, który wybuch i która strzelanina, dotyczyła której z bohaterek. 

Ale jak na razie się nie zrażam i wystawiam ocenę 5/6 dla "Córki gliniarza"

czwartek, 26 września 2019

"Kusząca pomyłka" Vi Keeland

Vi Keeland jest już mi znana od dawna. Opisywałam tutaj jej powieść  "Tylko twój", którą uważam za niezbyt udaną. "Kusząca pomyłka" natomiast okazała się być książką w stu procentach spełniającą moje oczekiwania.

Po pierwsze jednak, nie wierzcie w blurba. Wprowadza on trochę nieporozumień. Owszem Rachel i Cain spotykają się po raz w pierwszy w barze, gdzie dziewczyna mówi mu co myśli na temat zdradzania żony, ale szybko okazuje się, że to wszystko jest po prostu zwykłą pomyłką. I Rachel nakrzyczała na niewłaściwego faceta.

Nie byłoby sprawy, gdyby nie to że wkrótce spotykają się ponownie. Tym razem na uczelni. On jest profesorem, ona jego nową asystentką. On ceni sobie punktualność, ona przychodzi mocno spóźniona na pierwszy wykład. Ale Cain po bliższym poznaniu okaże się bohaterem wręcz cudownym. Ja jestem zauroczona nim totalnie. 

W tej książce mamy trochę potyczek słownych, trochę wzajemnego przyciągania, tajemnicę z przeszłości, odrobinę erotyki, ale tak bez przesady. Czyli wszystko co w dobrym romansie powinno się znaleźć.

Bardzo podobał mi się wątek wiary i Bożej Opatrzności, który autorka bardzo zgrabnie wplotła w fabułę. Wcale nie przesadzając w żadną stronę. Zrobiła to bardzo subtelnie i z wyczuciem. A przy okazji wytłumaczyła pewne okoliczności, które w normalnym życiu raczej nie miałyby prawa się wydarzyć.

Szczerze mogę polecić tę książkę, jak i inne powieści tej autorki takie jak "Gracz", "Walka" czy "Bossman".

środa, 18 września 2019

"Seksowny kłamca" Christina Lauren


Czwarta część cyklu Wild Seasons.

Gdy już szczęśliwy finał osiągnęły miłosne historie trzech przyjaciółek , które wybrały się na szaloną wycieczkę do Vegas, wydawałoby się, że już nic nowego w tej serii nie da się napisać. Nie zapominajmy jednak o London - współlokatorce Loli, która przez karty wszystkich tomów przewija się jako postać całkowicie drugoplanowa.

W tej książce poznajemy bliżej tę nieposkromioną surferkę. Dowiadujemy się o jej niezbyt radosnym poprzednim związku, jej niepewności i lękach związanych z podjęciem dorosłego życia. Pomocny w przełamaniu jej oporów okaże się ktoś, kto wcale na pierwszy rzut oka nie wygląda na gotowego aby się ustatkować. 

Luke to nałogowy podrywacz. Jego telefon co kilkanaście sekund rozbrzmiewa sygnałem przychodzącej wiadomości. Większość przychodzi od dziewczyn z którymi Luke już kiedyś się spotykał, lub z którymi ma dopiero plan rozpocząć krótką, niezobowiązującą, erotyczną przygodę. 

Jest to więc idealny kandydat na związek bez zobowiązań. A London zobowiązań boi się jak ognia. Już raz się zaangażowała i sparzyła, więc teraz lepiej dmuchać na zimne.

Sytuacja zaczyna się komplikować gdy okazuje się, że Luke nie jest całkiem nieznaną nam-czytelnikom osobą. To jest ten Luke, z którym Mia (bohaterka części pierwszej cyklu) była w długotrwałym związku. Przyjaciel z dzieciństwa i towarzysz młodzieńczych wygłupów wszystkich trzech przyjaciółek, o których czytaliśmy do tej pory.

Czym bardziej poważnie zaczyna on traktować London, tym bardziej ona stara się go od siebie odsunąć. Choć nie do końca jej to wychodzi.

Nie jest to moja ulubiona część cyklu. Ale też i nie jest jakoś szczególnie zła. Książka do przeczytania dla rozrywki. 

środa, 3 lipca 2019

"Wymarzony mężczyzna" Kristen Ashley


Czwarta cześć cyklu "Dream men"(książki można czytać osobno).


Gdy już zapoznaliśmy się bliżej z komandosem, tajniakiem i policjantem nadeszła pora na szefa gangu motocyklowego. Tuck  towarzyszy nam już od pierwszej części cyklu. W najbardziej kryzysowych sytuacjach zjawia się na swoim motorze niczym superbohater i ratuje kobiety z opresji. Czy uda mu się wreszcie znaleźć swoją heroinę?

Oczywiście że uda, tylko że heroina wcale nie okaże się taka łatwa we współżyciu. Z Tyrą poznają się zwyczajnie, na imprezie. Spędzają ze sobą upojną noc, ale Tuck tuż po łóżkowych igraszkach wyrzuca dziewczynę ze swojego pokoju nie pozostawiając jej złudzeń na "żyli długo i szczęśliwie". Niby nic niezwykłego. Przygoda na jedną noc. Tylko że Tyra dwa dni później rozpoczyna pracę w warsztacie Tucka. I wcale nie zamierza rezygnować z posady, pomimo tego, że czuje się bardzo dotknięta jego postępowaniem. 

Czym bardziej buńczucznie się zachowuje, tym jednak bardziej zwraca na siebie uwagę Tucka. I wkrótce okaże się, że ten motocyklista już nie wypuści jej ze swojej jaskini.

Od samego początku miałam problem z tą książką. Niby wszystko było tak jak u Ashley - lekka lektura, trochę humoru, rozmowy naszpikowane ciętymi ripostami, no i przede wszystkim ani chwili nudy. Jednak to jak Tuck odnosił się do Tyry, jak ostro wypowiadał się o swojej żonie, ilość przekleństw wyrzucanych z siebie nie tylko przez motocyklistów, ale również przez nastoletnie dzieci- to wszystko było mocno nie halo. Czułam się rozdarta wewnetrznie, bo przecież nie podobają mi się relacje międzyludzkie opisane w książce, jednak połykam ją strona po stronie, nie mogąc się od niej oderwać. 

Autorka jednak stanęła na wysokości zadania i w drugiej połowie książki zaczęła dopasowywać do siebie wszystkie elementy układanki. Tuck okazał się być bohaterem, któremu jestem w stanie wszystko wybaczyć. Tyra od początku wzbudzała we mnie sympatię i tak pozostało. A dużo poważnych rozmów przyćmiło prymitywne odzywki, którymi naszpikowana jest książka. 

Zdaję sobie sprawę, że nie każdy będzie w stanie przymknąć oko na to wszystko o czym pisałam wcześniej, ale ja po przeczytaniu całej książki daje się prowadzić na ślepo. 

piątek, 24 maja 2019

"Więcej niż pocałunek" Helen Hoang


Już w kwietniu miałam przyjemność zapoznać się z zapowiedzią tej książki, w postaci jej trzech pierwszych rozdziałów. Byłam wtedy zachwycona i jednocześnie rozczarowana, że tak szybko ten udostępniony mi fragment się skończył. 

Całość książki dostałam do recenzji już dobrych kilka dni temu. Przeczytałam ją jednym tchem, a z recenzją zwlekałam jedynie dlatego, że nieuleczalny brak czasu dopadł mnie ze wzmożoną siłą.
Ale już jestem na posterunku i speszę donieść, że była to całkiem przyjemna książka.

Może nie aż tak wyśmienita, jak miałam nadzieję, po tych trzech rozdziałach, niemniej jednak pełna emocji, dobrze napisana, i całkiem ciekawa.

Bohaterowie, choć ich pierwsze spotkanie odbyło się w konkretnym celu, nie rzucają się na siebie w szale namiętności. Książka ta, to nie są tylko sceny łóżkowe przeplatane nic nieznaczącymi wydarzeniami. Wręcz przeciwnie. Dość dobrze poznajemy osobowości bohaterów, przedstawiona zostaje nam cała rodzina Michaela, dajemy się wciągnąć w niecodzienny świat umysłu Stelli. 

Co więc mi nie zagrało? Chyba tępo powieści. Od samego początku widać będzie, że będzie ono raczej powolne, ale w rzeczywistości okazał się być trochę nierówne. Nie jest to slow burn, który napięcie między bohaterami przeciąga do granic wytrzymałości, opisując wybuch namiętności na ostatnich stronach książki. Nie jest też to erotyk, w którym nieznajomi wskakują razem do łóżka, zaraz po przedstawieniu się sobie. W tej historii mamy tak na prawdę dwie relacje między Stellą i Michaelem: erotyczna oraz emocjonalną. I tempa tych relacji nie są ze sobą spójne. Czasem zwalnia jedna, a nienaturalnie przyśpiesza druga, czasem znów na odwrót. 

Kurcze, czytając to co piszę, dochodzę do wniosku, że czepiam się i wymyślam jakieś nieistniejące teorie. Może to wina tego, że miałam zbyt wielkie oczekiwania i pomimo tego, że książka mi się podobała oczekiwałam większego WOW. A teraz swoje niczym nieuzasadnione rozczarowanie próbuje poprzeć jakimś inteligentnym wywodem.

Nie czytajcie mnie już więcej. Przeczytajcie "Więcej niż pocałunek". Sami sprawdzicie. Dajcie potem znać co myślicie.

czwartek, 2 maja 2019

"Szalona noc" Christina Lauren

Z każdą kolejną książką autorek Christina Lauren wydaje mi się, że radzą one sobie coraz lepiej. To już piąta moja powieść ich autorstwa i jak do tej pory najlepsza.

"Szalona noc" to trzecia cześć cyklu Wild Seasons. Opowiada historię Loli i Oliviera. To oni jako jedyni z szóstki przyjaciół, nie skonsumowali swojego spontanicznego małżeństwa. Szaloną noc spędzili spacerując, rozmawiając i poznając się lepiej. Teraz krążą wokół siebie, przyciągając się, jednocześnie za wszelką cenę trzymając dystans. 

Ta para to osoby w zasadzie bardzo skryte. Żyjące w swoim świecie, według swoich zasad. Olivier to miłośnik komiksów, Lola komiksy tworzy. Gdy przyjaźń stała się jedną z najważniejszych rzeczy w ich życiu, boją się, że przez nierozważny krok mogą doprowadzić do utraty tego, co już wypracowali w relacjach między sobą.

Zanim ich opowieść się zakończy będą musieli wiele przemyśleć, poukładać sobie kilka spraw, a potem też poważnie porozmawiać. Więc ta książka to nie tylko dziki seks, który dominował w pierwszych publikacjach autorek.

Nie oczekujmy jednak ugrzecznionej powieści. "Szalona noc" to romans erotyczny. Sceny łóżkowe są pełne pasji i obrazowe. Język powieści jest jednoznaczny. Autorki nie bawią się w zawoalowane opisy. Nazywają sprawy po imieniu. Ja osobiście wole takie ujęcie sprawy, niż nieraz wręcz niesmaczne porównania i metafory.

Książkę przeczytałam a dużą przyjemnością. Była ona dla mnie oderwaniem od problemów dnia codziennego. Lekka, choć nie do końca banalna. Przyjemna lektura na chwilę relaksu.

niedziela, 7 kwietnia 2019

Cykl "Off - Campus" Elle Kennedy


Cykl czterech powieści z gatunku New adult. 
Opowiada historię czterech hokeistów amerykańskiego uniwersytetu Biar, którzy mieszkają razem w domu poza kampusem akademickim. Powieści są dość odważne, bohaterowie to młodzi ludzie całymi garściami czerpiący z życia. Nie stronią od alkoholu, lubią dobrą zabawę, a seks traktują jako jedną z rozrywek. Jednak w życiu każdego z ich pojawia się ktoś kto sprawi, że będą zmuszeni zrewidować swoje priorytety.

Cykl składa się z  następujących części:

1. "Układ"  - (oryginał 2015 r. , polskie wydanie 2016 r) bohaterowie - Hannah i Garrett
2. "Błąd" - (oryginał 2015 r., polskie wydanie 2016 r. ) bohaterowie Grace i Logan
3. "Podbój" (oryginał 2016 r., polskie wydanie 2017 r.) bohaterowie Allie i Dean
4. "Cel" (oryginał 2016 r. polskie wydanie 2017 r.) bohaterowie Sabrina i Tucker

Kontynuacją cyklu jest cykl "Briar U", w którym do tego samego domu wprowadza się kolejne pokolenie studentów.

"Śmiały podryw" Scarlett Cole


Trzecia cześć cyklu "Tatuaże"

Historia Pixi i Dreda - dziewczyny kochającej musicale i nieposkromionego wokalisty kapeli metalowej. Obydwoje bohaterów znamy już z poprzednich tomów serii. Dread wraz z Trentem jest jurorem w telewizyjnym show o tatuowaniu, Pixi natomiast pracuje w Second Circle. Między tą dwójka iskrzy już od jakiegoś czasu, jednak Dred będzie musiał się trochę nagimnastykować, żeby udało mu się zaprosić dziewczynę na pierwszą randkę.

Książka nosi tytuł "Śmiały podryw" co sugerować by mogło erotyczną, lekką historię o randkowaniu i zdobywaniu się nawzajem. Jednak powieść Scarlett Cole to nie jest zabawna opowieść. Mówi o trudach związków na odległość, o walce ze swoimi demonami, o zaufaniu, o destruktywnym wpływie narkotyków. Wiele w niej jest bólu, strachu, niepewności, złości. Ale jest też czułość, przyjaźń, wzajemne wsparcie. Mieszanka emocji jak w kalejdoskopie.

W tej książce możemy jak w przednich tomach liczyć na bohaterów o silnych osobowościach, na namiętne sceny, na dramatyczne wydarzenia. Trochę mnie uwierała bohaterka, która nie potrafiła się zmierzyć ze swoją przeszłością i uciekała przed nią w każdy możliwy sposób. Ale w sumie książkę oceniam bardzo pozytywnie.Gdybym miała porównywać ją do poprzednich tomów cyklu umieściłabym ją zdecydowanie wyżej niż "Rozdarte serce", ale niżej niż "Najtwardsza stal"

poniedziałek, 25 marca 2019

"Pościg" Elle Kennnedy

"Pościg" otwiera nową serię Elle Kenedy "Briar U", która jest kontynuacją serii "Off-Campus".

Summer to młodsza siostra Deana, znanego nam już z książki "Podbój". Wprowadza ona się do domu, w którym mieszkał jej brat, a teraz w posiadanie objęło go nowe pokolenie hokeistów z Briar. Hunter, Hollis i Fitz nie ustępują w ilości testosteronu poprzednim lokatorom i dziewczyna będzie zmuszona radzić sobie w tym męskim towarzystwie. Najgorsze w tym jednak jest to, że czuje ona coś do jednego z nich, na nią zaś zagiął parol drugi.

Książki Kennedy to nie są grzeczne powieści obyczajowe. Sportowcy w uniwersyteckim miasteczku dużo imprezują, nie stronią od alkoholu, a nawet narkotyków. Seks jest dla nich niezobowiązującą rozrywką, a poważny związek czymś co kiedyś, może za lata świetlne im się przydarzy. Fritz nie do końca pasuje do tego schematu. Jest zamknięty w sobie, jego ulubioną rozrywką są gry komputerowe, a podrywanie panienek to na prawdę nie jego bajka. W towarzystwie pełnej energii, przyjacielskiej Summer czuje się bardzo niekomfortowo, zwłaszcza że dziewczyna nie kryje swojej sympatii do niego.

Jak na powieści Kennedy bohaterowie zachowywać będą się w "Pościgu" bardzo powściągliwie.  Do pierwszego pocałunku zostaną wręcz zmuszeni. Nie przeszkodzi to jednak, że między nimi będzie iskrzyć bardzo jasno. A gdy już się do siebie zbliżą, będzie jak zwykle gorąco.

Fitz zaliczy kilka momentów, w których można byłoby go udusić. Jednak po przedstawieniu okoliczności łagodzących okaże się wspaniałym facetem, dla którego warto będzie trochę pocierpieć.

U Kennedy uwielbiam przede wszystkich bohaterów. Choć sceneria kolejnych książek nie ulega zmianie, każda jest zupełnie inna właśnie dzięki wspaniałej kreacji postaci. Wcale nie mamy wrażenia, że czytamy znów książkę o tym samym. Jedyną cechą wspólną chłopców z Briar jest to, że są bardzo przystojni. Pozostałe ich zalety są tak dla nich indywidualne, że zakochujemy się w każdym z osobna dla niego samego, a nie dlatego że wpisuje się w schemat super mięśniaka.

Gorąco polecam zarówno "Pościg" jak i wszystkie inne powieści autorki. Bardzo je lubię i z utęsknieniem wyglądam kolejnych pozycji.

środa, 17 października 2018

"Dziki romans" Christina Lauren


Erotyków obecnie na rynku polskim pojawia się coraz więcej. W natłoku książek greyopodobnych, książek pornopodobnych, książek właściwie do niczego normalnego nie podobnych czasem ciężko się poruszać. Miałam już okazję natknąć się na publikacje, o których marzę żeby je odzobaczyć, na powieści, które ciągnęły się tak, że marzyłam żeby je jak najszybciej skończyć, a także na pozycje poprawne, ale niczym nie zachwycające. 

Jak w tym wszystkim oceniam twórczość autorek publikujących pod pseudonimem Christina Lauren? Szczerze mówiąc całkiem nieźle. Nie będę tutaj ściemniać o doskonałym warsztacie i walorach literackich, gdyż książki autorek tego nie mają. Ale za każdym razem przy lekturze ich powieści daję się w pełni pochłonąć opisywanej historii, bawię się przy niej przednio i na prawdę wierzę bohaterom, a to już jest na prawdę coś.

"Dziki romans" to drugi tom cyklu Wild Seasons. Niestety nie miałam przyjemności czytać pierwszego tomu, co na początku lektury dało się odczuć. Wszyscy bohaterowie tej książki poznają się już w tomie pierwszym pod tytułem "Słodkie rozkosze". Szalony wypad do Vegas kończy się trzema małżeństwami, ale każda z tych par swoje relacje rozwijać będzie dopiero w kolejnych tomach serii.

Finn to rybak z Kanady. Człowiek czynu, nie słowa. Przystojny, ale w bardzo szorstki sposób. Taki George Clooney z "Gniewu Oceanu". Harlow natomiast to córka bogatych rodziców, związanych z branżą filmową. Z pozoru tylko pusta dziewczyna, która idzie przez świat w różowych szpilach na stopach. 

Gdy życie obydwojga mocno się komplikuje odnajdują w seksie zapomnienie od codzienności. Jednak częste przebywanie ze sobą powoduje też nawiązanie relacji emocjonalnych. Okazuje się że tych dwoje na prawdę dobrze się ze sobą czuje. Jak jednak powiązać ze sobą dwie zupełnie odmienne rzeczywistości, w których na co dzień żyją Finn i Harlow?

Opisów seksu w książce, jak zawsze u tych autorek, jest sporo. Tym razem mamy do czynienia z dość łagodnym BDSM. Finn lubi wiązać swoje partnerki, dawać im klapsy, gryźć. Ale nie doszukujemy się w jego upodobaniach żadnych pozostałości po ciężkim dzieciństwie, żadnych problemów osobowościowych. On po prostu lubi przejmować kontrolę, lubi oznaczać swoją partnerkę. Wszystko opisane jest w taki sposób, że nie razi brutalnością, nie zniesmacza. Autorki udowadniają, że można napisać namiętny pikantny erotyk bez uciekania się do gwałtów oralnych i dziwnych pseudotrójkatów.

Jednak nie tylko o seks w tej historii chodzi. Jest on tylko wstępem do nawiązania relacji. I choć w prawdziwym życiu to zazwyczaj nie najlepszy powód do zawarcia związku, w powieści takiej jak "Dziki romans" sprawdza się znakomicie. Zaufanie, troska, przyjaźń, miłość - to wszystko rodzi się powoli między bohaterami. A my możemy to obserwować na bieżąco i zakochiwać się w tej opowieści.

Książka podobała mi się bardzo. Lubię ten duet pisarski. I choć czasem językowo jest lekko topornie, wcale mi to nie przeszkadza. Wierzę bohaterom, a to jest najważniejsze w każdej miłosnej historii. Do tego jeszcze trzeba wspomnieć o potyczkach słownych, wprowadzających odrobinę humoru, co dobrze robi w tej momentami smutnej historii. 

Teraz tylko pozostało mi nadrobić zaległości i przeczytać "Słodkie rozkosze", a także czekać na cześć trzecia opisująca historię Oliviera i Loli.

niedziela, 2 września 2018

"Tylko twój" Vi Keeland


Pierwszy tom cyklu "Cole" - cykl należy czytać zgodnie z kolejnością- opowiada historię jednej pary.

Sydney w trakcie wyjazdu na Hawaje, który miał być jej podróżą poślubną, poznaje przystojnego, charyzmatycznego, mężczyznę, z którym umawia się na niezobowiązujący wakacyjny romans. Ich losy jednak ponownie stykają się w Nowym Jorku, gdzie okazuje się, że Sydney pracuje jako piosenkarka, w jednym z hoteli należących do Jacka.

"Tylko twój" to nie jest moje pierwsze spotkanie z autorką. Znam już jej "Gracza", oraz "Walkę", które bardzo mi się podobały. Na pierwszy rzut oka widać, że "Tylko twój" to jedna z wcześniejszych powieści autorki. Nie jest ona tak bardzo dopracowana jak późniejsze jej książki. Niestety widać też duże inspiracje "Pięćdziesięcioma twarzami Greya", co mnie lekko już irytuje. Na obronę autorki muszę jednak przyznać, że taki zabieg pięć lat temu, kiedy książka powstała, mógł być wybaczalny.

Bohaterowie, może nie są porywający, ale też nie irytują i nie wzbudzają negatywnych emocji. Drugie życie Jacka, może nieco szokować, ale autorka wprowadza je bardziej dla pikanterii, niż aby zniesmaczyć czytelnika. Fabuła choć mało skomplikowana, jednak przykuwa uwagę, na szczęście nie zarzucając nas zbytnimi traumami z przeszłości, powodującymi wylewanie hektolitrów łez. Jest to książka łatwa, raczej przyjemna - taka idealna wakacyjna lektura. 

"Tylko twój" niektórych może zrazić do autorki. Książka ta ma swoje wady, które ja osobiście wyraźnie widzę, ale z całej siły zalecam, aby nie skreślać Vi Keeland. Jest to pisarka, która z każdą swoją książką się doskonali. Ja na pewno cykl dokończę, ciekawa jestem jak dalej potoczą się losy Sydney i Jacka, a pozostałe książki autorki już od dawna mam w planach. Szczególnie "Egomaniaca" oraz "Bossmana", o których dużo dobrego słyszałam.

poniedziałek, 13 sierpnia 2018

"Nieczuły rozpustnik" Lisa Kleypas


Lisa Kleypas to dla mnie pewnik. Jej książki gwarantują dobrą zabawę. Są humorystyczne, romantyczne, z ciekawymi postaciami, namiętnymi scenami. Wręcz idealne na poprawę humoru. "Nieczuły rozpustnik", który rozpoczyna nową serię The Raveneles, posiada wszystkie te cechy i ani trochę nie zawodzi wiernych czytelniczek.

Devon dziedziczy tytuł hrabiowski po tragicznie zmarłym kuzynie. W spadku dostaje zrujnowany dwór, zaniedbany majątek i dzierżawców, którzy ledwo wiążą koniec z końcem. A wisienką na torcie jest buńczuczna wdowa po kuzynie i jego trzy ekscentryczne siostry.

Początkowe plany sprzedaży wszystkiego i umycia rąk od problemów, nowy hrabia zmienia pod wpływem Kathleeen - pogrążonej w żałobie żony zmarłego kuzyna. Chociaż małżeństwem tych dwoje było raptem trzy dni, kobieta z uporem maniaka przestrzega wszystkich najsurowszych przykazań swojego wdowiego stanu.

Romans w tej powieści jest pełen pasji. Devon i Kathleen kłócą się zawzięcie, żadne z nich nie chce ustąpić na krok od swoich przekonań, ale również pałają do siebie gorąca namiętnością. Dzięki temu jesteśmy świadkami przerzucania się złośliwymi uwagami, kilku burzliwych kłótni, ale również bardzo namiętnych pocałunków i upojnych nocy.

Ważną rolę w tej książce odgrywają postacie drugoplanowe. Brat Devona West jest wprost do pokochania, on będzie bohaterem piątej części cyklu. Bliźniaczki - Pandora i Kasandra już teraz zapewniają nam sporo zabawy swoimi charakterami porównywalnymi do tornada. Natomiast Helen, która będzie bohaterką drugiej części, choć spokojna i nieśmiała zapowiada się na fantastyczną kobietę. Już nie mogę doczekać się polskiego wydania "Marrying Winterborne". Zwłaszcza, że duży wstęp do tej historii autorka zaserwowała nam w "Nieczułym rozpustniku".

Tyle zachwytów ode mnie, że aż zęby bolą. Czy jednak książka miała wady? Może, nie wiem, nie zauwazyłam. Lubię autorkę, jej styl, jej humor. Może trochę za dużo erotyki momentami wkrada się do jej książek, ale wybaczam jej. Dla mnie przy lekturze najważniejsza jest dobra zabawa a "Nieczuły rozpustnik" w stu procentach mi ją zagwarantował.

czwartek, 28 czerwca 2018

"Rozdarte serce"Scarlett Cole


Drugi tom cyklu "Tatuaże"

W tej części poznajemy historię Drei i Cujo, przyjaciół Harper i Trenta. Początkowo nie pałają do siebie sympatią. Ale to tylko chwilowe. Dość szybko dochodzą do wstępnego porozumienia. Jednak aby ich związek stał się czymś trwałym wiele jeszcze będzie musiało się wydarzyć.

Spotkałam się z wieloma opiniami, że jest to znacznie słabsza część niż "Najtwardsza stal". Musze niestety po części się z tym zgodzić. Zwłaszcza początek jest mało porywający. Taki trochę bez pomysłu. Watek kryminalny jest mało przekonujący i mało zrozumiały. A to przecież on napędza akcję.

Interesująco zaczyna się robić dopiero, gdy do głosu dochodzi wątek psychologiczny. Trudno mi napisać co w "Rozdartym sercu" mi się podobało, bez ujawnienia zaskakujących szczegółów, o których dowiadujemy się tak około połowy książki, dlatego też ostrzegam, będę spojlerować!!

Podobało mi się to, jak Scarlett Cole przedstawiła rozterki Drei po śmierci matki. To jak dziewczyna była rozdarta wewnętrznie pomiędzy żałobą po stracie najbliższej sobie osoby, a ulgą jaką poczuła, gdy odkryła że stała się wolną kobietą. Podobała mi się również historia choroby Cuja. To on skradł tę historię. I tak jak Drea może denerwować swoim zachowaniem i impulsywnymi decyzjami, tak Cujo wydaje się być idealny.

Brakowało mi w tej książce wyjątkowości, jaką odnalazłam w "Najtwardszej stali". Historia Harper była na prawdę poruszająca, a niuanse, takie jak poznawanie klasyków muzyki metalowej dodawała całości smaczku. W "Rozdartym sercu" nie ma nic, co wyróżniałoby tę książkę spośród innych tego gatunku. Ale w sumie nie żałuję, że ją przeczytałam. Jest to cześć cyklu który na pewno będę kontynuować. Teraz tylko liczę, że kolejne powieści wrócą do poziomu, który prezentowała jedynka.

niedziela, 28 stycznia 2018

"Tajemniczy mężczyzna" Kristen Ashley


O Kristen Ashley i jej książkach słyszałam już wiele dobrego od dawna. Moja znajomość angielskiego i szybkość czytania książek w tym języku sprawiła, że zanim zdecydowałam się przeczytać coś w oryginale, na polskim rynku pojawiła się pozycja "Tajemniczy mężczyzna". Z radością więc wielką rzuciłam się do czytania.

Gwen od półtora roku pozostaje w niezwykłych relacjach z pewnym tajemniczym mężczyzną. Odwiedza on ją nocami, a po upojnych chwilach odchodzi bez słowa. Dziewczyna nie zna jego imienia, nie wie kim jest, a w świetle widziała go tylko raz, w wieczór gdy się poznali w barze.

Jednak wszystko nagle ulega zmianie, gdy siostra Gwen wpada w poważne tarapaty. Gang motocyklowy, policja, FBI, handlarze narkotyków - wszyscy nagle chcą za pośrednictwem Gwen, dorwać Ginger. Hawk postanawia wtedy się ujawnić i zaopiekować swoją kochanką. A, jak się okaże, możliwości w tej kwestii ma olbrzymie, gdyż jest szefem prywatnej firmy ochroniarskiej.

W życiu Gwen pojawiają się trzej super przystojniacy, którzy bardzo chcą mieć ją dla siebie. Wszyscy są pewni siebie i męscy. Tak, że testosteron wprost wylewa się z kartek książki, do naszych stóp, tworząc olbrzymie jezioro głębokie co najmniej do kolan.

Przesada? No właśnie ta książka jest jedną wielką przesada, ale własnie w tym tkwi jej urok. Jeszcze przed połową możemy spodziewać się podpalenia, strzelaniny, oraz pierwszego porwania (nie ostatniego). Mogło by się wydawać, że takie nagromadzenie wydarzeń skutkować będzie totalną porażką, ale o dziwo nie. Wręcz przeciwnie, ta książka jest dzięki temu tak fajna! Należy co prawda czytać ją z przymrużeniem oka, ciesząc się lekkością i niebanalnością opowiedzianej historii.

Jedyne co mi się nie do końca podobało, to relacje Gwen i Hawka, w których dziewczyna zawsze musiała ustąpić i przyznać komandosowi rację. Autorka trochę za bardzo wybieliła postępowanie mężczyzny, nie kazała mu się czołgać za jego złe zachowanie. Wręcz przeciwnie, to Gwen musiała bardziej przepraszać. No ale w sumie Hawk wyszedł jej na tak wspaniałego faceta, że aż żal, że tacy nie chodzą ulicami naszych miast. 

Już nie mogę się doczekać kolejnych książek autorki. "Tajemniczy mężczyzna" to pierwsza cześć cyklu "Dream Man", ale mam nadzieję, że Wydawnictwo Akurat pokusi się jeszcze o powrót do wcześniejszej serii - "Rock Chick", o której autorka humorystycznie wspomniała w "Tajemniczym mężczyźnie".

niedziela, 8 października 2017

"Najtwardsza stal" Scarlett Cole


Pierwszy tom cyklu Tatuaże.

Pierwsza powieść tej autorki wydana w Polsce. Całkiem nieźle wpisuje się w panującą obecnie modę na straumatyzowanych bohaterów, silnych i zbuntowanych mężczyzn oraz obrazowe sceny erotyczne. Ale książka ta wcale nie ginie pośród tłumu. Wyróżniają ją szczegóły, które mi osobiście mocno przypadły do gustu.

Historia może nie jest bardzo skomplikowana - Harper ucieka przed prześladowaniem ze strony byłego chłopaka, który nawet z więzienia jest w stanie zepsuć jej życie. Pewnego dnia odwiedza salon tatuażu Trenta, aby zakryć rysunkiem okropne blizny na swoich plecach, które pozostawił jej tam psychopatyczny narzeczony. Trent musi powoli wzbudzić zaufanie wylęknionej dziewczyny. Choć roznieca ona w wiele gorących uczuć w przystojnym tatuażycie, ich relacje muszą rozwijać się bardzo delikatnie. Gdy wreszcie Harper otwiera się na świat, odnajduje ją jej przeszłość.

No to teraz kilka słów o tych wyróżniających szczegółach. Po pierwsze (choć brzmi to lekko dziwnie i perwersyjnie) bardzo podobała mi się trauma Harper. Blizny na plecach układające się w napis "Moja suka" musiały być na prawdę przykrym stygmatem, który bohaterka nosiła każdego dnia na swoim ciele. W stu procentach jestem w stanie uwierzyć w emocje nią targające. Może niechęć do policji, która jakoby jest przekupna i nie uwierzy dziewczynie, była przez nią trochę przejaskrawiona, ale po za tym, jej strach przed dotykiem drugiej osoby, wstyd pokazania swoich pleców, lęk przed ujawnieniem swojej przeszłości - wszystko to kupuję.

Po drugie - Trent. Przystojny chłopak z tatuażami, który swoją pracę traktuje niezwykle poważnie. Jego pasja jest bardzo przekonywująca. A jego tatuaż robi wrażenie, pomimo tego że widzę go tylko oczami wyobraźni. Motywy z "Boskiej komedii" Dantego, szczegóły, które mają swoje znaczenie, to coś innego niż chińskie znaki i hebrajskie napisy tak popularne wśród osób które po prostu chcą mieć tatuaż.

Po trzecie ścieżka muzyczna. To nic niezwykłego, że autorka w rozmowy i wydarzenia wplata piosenki, które potem czytelnik może kojarzyć własnie z tą książką. Jednak tym razem, mamy wątek nauczyciela, który uczy swoją niewinną uczennicę podstaw muzyki metalowej. Nie jest to typowy soundtrack dla romansów, ale jak dla mnie bomba. Kawałek "After Dark" zespołu Tito & Tarantula stał się moją ostatnia obsesją, własnie po lekturze "Najtwardszej stali".

Jakie minusy ma książka? Może trochę spłycone zakończenie. Co prawda wcale nie jest ono złe. Problemy które pojawiają się w finale tej historii są dobrze wymyślone, ale ich przedstawienie wykrzyczane zostało zbyt szybko, zbyt mało wiarygodnie. To nie jest duża wada. Takie jedynie małe ale, aby za bardzo nie słodzić.

Na pewno będę kontynuować przygodę z tą autorką. A cykl "Tatuaże" już w tej części pięknie zarysował się nam dalsze opowieści. Z niecierpliwością czekam na historię Cuja i Drei.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...